FELIETON

Nieodparta, tak trudna do zaspokojenia potrzeba piękna

 
 
 
 
 
Krzysztof Trebunia-Tutka
 
Nieodparta, tak trudna do zaspokojenia  potrzeba piękna
 
Anita Trebunia-Tutka
 
Ilekroć wracam z jakiegoś pięknego miejsca na ziemi, zastanawiam się: co sprawia, że jest tak niepowtarzalne, ciekawe, piękne? Jak to możliwe, że jedno miejsce na świecie Bóg obdarzył tak wielką urodą, a innemu jej poskąpił? A może te wrażenia to tylko złudzenie, subiektywny obraz rzeczywistości?
 
Jedni uważają za najpiękniejszy krajobraz górski, inni – nadjeziorny, jeszcze inni – szumiące falami morze. Jedni lubią spędzać wolny czas na łonie natury, ale biernie - odpoczywają leżąc bezczynnie; inni (co bardziej wskazane) – czynnie, czyli biegając, jeżdżąc na rowerach, pływając, żeglując, latając na lotni... Ludzie z zatłoczonych miast lubią powrót do natury, a obcujący z nią na co dzień mieszkańcy wsi chętnie wtapiają się w wielkomiejski gwar. I jedni i drudzy są uwiedzeni tym, co według nich piękne i niezwykłe.

Piękno otoczenia powoduje, że wracamy wspomnieniami w takie ”wypoczynkowe” miejsca przez cały rok, a gdy tylko jest możliwość, wybieramy się tam ponownie. Czasem obserwujemy, jak człowiek ingeruje w przyrodę i czy jest to z pożytkiem dla ukochanego miejsca, które choć traci walor pierwotności, dzikości, zyskuje ciekawą architekturę, zorganizowanie przestrzeni. Człowiek przejmuje kontrolę nad tą przestrzenią i...bywa różnie.

Jakże często zazdrościmy ludziom, którzy mieszkają w pięknym otoczeniu i okolicy, gdzie my możemy przebywać tylko czasowo. Przyjeżdżając tam, dostrzegamy najpierw panoramę całości, naturalny krajobraz, widok na poszczególne części miejscowości, wreszcie pojedyncze dominanty architektoniczne w postaci świątyń, zamków, znaczących budynków. Od razu możemy dostrzec,  czy wszystko to rozwija się w sposób zharmonizowany - środowisko, historia, kultura, czy ma jakąś myśl przewodnią, dyscyplinę kompozycji, odpowiednią ekspozycję, czy może króluje chaos i bałagan przestrzenny?

Jak piękne są miasta śródziemnomorskie, z dominującymi, jasnymi kolorami ścian domów, ceglanym kolorem dachówki, kamiennymi schodkami, posadzkami, mozaikami, rzeźbiarskimi detalami! Wyjeżdżając nie tak daleko, po sąsiedzku, w kierunku południowym od Polski, napotykamy zadbane zagrody, malownicze drewniane chaty i nawiązujące do nich formą i detalem nowe domostwa: Siedmiogród, Chorwacja...

W Rumunii i Bułgarii widzimy, jak wielkie szkody wyrządziła tamtejszej architekturze „nowoczesna myśl komunistyczna”, jak łatwo jest zniszczyć piękno i jak trudno je przywrócić. Zaś podróże na wschód mogą przestrzec nas przed brnięciem w dalszy chaos przestrzenny i niszczenie natury. Czasem może tylko podnieść na duchu, że u nas jeszcze nie jest tak źle…

Wycieczki na północ Europy mogą nauczyć nas nieco innego poczucia estetyki: umiarkowania, eleganckiej prostoty, doceniania spokojnych form, zamiłowania do barw natury, która nie razi krzykliwością kolorów, ale bynajmniej nie jest szara i smutna.

Dobre wzory w kształtowaniu przestrzeni w zachodniej Europie ciągle jednak przypominają nam o błędach i zaniedbaniach na naszym podwórku. Czy umiemy uczyć się od innych, nie kopiując bezmyślnie? Czy po dalekich podróżach będziemy wracać do swoich miast i wsi z przyjemnością; czy tu będzie nasze, świadomie wybrane i kształtowane miejsce na ziemi?  

(em)