FELIETON

Cepry i górale albo “Alea iacta est”

 
 
 
 
 
Tadeusz Żeglikowski
 
Cepry i górale albo “Alea iacta est”
 
Fot. arch. Tadeusza Żeglikowskiego
 
Zakopiańczykiem albo góralem chce czuć się każdy inteligent. A już ten, kto wysłuchał i zrozumiał piosenkę Wysockiego z filmu "W pionie " (Вертикаль) o sprawdzaniu przyjaźni w górach - w szczególności. Góry to ma być: wytrzymałość, odwaga, prawość nawet. Znam takich, co wymachując górskim rodowodem spędzają życie czynownika, by codzienną marność nizinną odreagować w górskiej literaturze.
 
No tak, bo góry to niby Wyższość, a równiny - to Niższość. Para opozycyjnych kategorii Witolda Gombrowicza, który nawet swój system literacko - filozoficzny oparł w powieści "Kosmos" o Zakopane.

Zakopane ? Skąd im się wzięło Zakopane doktora Chałubińskiego? Witkiewiczom i Tetmajerowi i Andrzejowi Strugowi, autorowi groteskowej powieści "Zakopanoptikon". Góral tego nie rozumie. No ale skoro się do niego cisną i pieniądze przynoszą ... Głupi by nie skorzystał. Ja też tego nie rozumiem i ani mi w głowie rozczulać się nad Zakopanem. Chyba nad tym, co w mojej zakopane pamięci i czego się nie da zapomnieć, choć lat właśnie minęła – kopa.

Na początku (moim) było ... Zakopane. Od stu lat Zakopane nie jest dla krakusów miejscem wakacji. Raczej wytchnienia. Podróżować można do Włoch, na wakacje gdzieś jechać, choćby nad morze. Do Zakopanego się nie podróżuje, tu się wpada: odpocząć, przed czymś uciec, znajomych nieoczekiwanie spotkać. Na Krupówkach więcej ich spotkasz niż na krakowskiej linii A-B czy na warszawskim Krakowskim Przedmieściu.

Wyjechałem do Zakopanego, idę Krupówkami, zastanawiam się jaki by pensjonacik niedrogi wytrzasnąć i spotykam Fuksa, ryża morda wyblakła blond, wyłupiasta, spojrzenie wysmarowane apatią, ale ucieszył się, i ja się ucieszyłem, jak się masz, co tu robisz, szukam pokoju, ja także, mam adres — powiedział — dworku, gdzie i taniej, bo daleko, prawie już na gołej wsi.(Witold Gombrowicz, Kosmos, Instytut Literacki, Paryż 1967,s.2).

No, ale to jednak co innego. Warszawa daleko. Czterysta kilometrów przez Polskę. Okrężne pociągi i samochody utykające przed wzniesieniem Obidowej od stu lat wytrwale broniącej dostępu do gór. Z Warszawy to już podróż. Z perspektywy krakowskiej - wyskok: pociągiem do Chabówki, a dalej albo przez Nowy Targ i Poronin czy też omijając Gorce przez Czarny Dunajec i Kościeliską - furmankami, fiakrem, automobilem wreszcie dowiozą.

A tak ... Podwodą! Bo kiedy tę kopę lat temu mnie (w Zakopanem!) projektowano, świat lokomocji trwał w kształcie faktycznie od końca I Wojny Światowej niezmienionym. Tak więc panna Symson, okupacyjna partyzantka, cudem w 1946 roku ocalona z sowieckiego więzienia, krążąca już szósty rok po okupowanej przez Sowietów i ich kolaborantów Polsce od Zagórza, poprzez Piłę, Kielce, czy Warszawę (byle najdalej od rodzinnego, pełnego zdolnych ją rozpoznać ubeków Krakowa) w weekend pierwszomajowy postanowiła zakopać się w Zakopanem.

W przekształconym w FWP pensjonacie Orla przy Kościeliskiej spotkała młodzieńca. Uciekinier z krakowskiego pochodu pierwszomajowego zapisał: gdy ją zobaczyłem, tańczącą w jadalni na "Orlej" [...] wzięła mnie uczesaniem, gestem, papierosem, sportowym strojem, rytuałem, szyfrem …

Potem były już tylko listy, listy, listy. Wreszcie czerwona skrzynka pocztowa, tuż za ówczesnym domem kultury w parku przy Grunwaldzkiej, Ślub potajemny niemal, gdzieś na warszawskim Żoliborzu. Minęło lat - może cztery.

- Widzisz Jędrusiu tę czerwoną skrzynkę? - mówił ojciec w parku ozdobionym popiersiem króla Jagiełły, który musiał ustąpić na jakiś czas miejsca sowieckiej "wyzwoleńczej" armacie, zastępującej pomnik na placyku przed restauracją Jędruś - to jest nasza rzeka Rubikon. Był taki cesarz, nazywał się Juliusz Cezar, który ruszając na germańskie ziemie, przekroczywszy wodę, powiedział sobie po łacinie Alea iacta est! Tak i ja, napisawszy list z oświadczynami do Twojej mamy sobie powiedziałem: zaczyna się gra, to znaczy po polsku: kości są rzucone.

Moja gra zaczęła się w Zakopanem. Tu nauczono mnie chodzić. Stąd też mam wszystkie pierwsze dziecinne i nie tylko takie, wszystkie ważne wspomnienia.

(em)