SYLWETKI

O KAZIMIERZU SICHULSKIM (fragmenty)

 
 
 
 
 
Janusz Hodyr
 
O KAZIMIERZU SICHULSKIM  (fragmenty)
 
Kazimierz Sichulski (1879-1942)
 
Był piątek, 6 listopada 1942 roku, gdy w przepięknie położonej willi na Zofiówce, w południowej dzielnicy Lwowa, przy ul. św. Zofii 63, w otoczeniu najbliższej rodziny odszedł z grona żyjących znany, ceniony artysta malarz Kazimierz Sichulski.
 
Zwrócił na siebie uwagę tworząc niepowtarzalne obrazy, karykatury i witraże. W roku 1910 Artur Schroeder w „Gazecie Lwowskiej” zamieścił o nim dwie recenzje, w których m.in. czytamy:- Karykatura Sichulskiego nie jest ani złośliwa, ani szydercza. Nie wyciąga ułomności i złych przywar zdeprawowanej natury ludzkiej, jest to raczej swobodne, beztroskie pełne humoru „naciąganie”, wydobywanie pewnych najbardziej typowych rysów fizjonomicznych i przerysowań, jednakże przy zupełnie ścisłym trzymaniu się rzeczywistych form i podobieństwa. Jest to właśnie ta charakteryzacja „a outrance” w sposób tak precyzyjny, że kartony Sichulskiego to rzetelne dzieła sztuki, które karykaturę naszą stawiają w rzędzie pierwszorzędnych dzieł europejskich w tym kierunku. Pyszna pod względem artystycznym teka Sichulskiego nasuwa pytanie, dlaczego dotychczas nie skorzystano z talentu artysty, który w piśmie humorystycznym byłby pierwszorzędną siłą i podporą wydawnictwa! To pewne, że za granicą dobijano by się o jego rysunki.

Sichulski w latach 1899–1901 studiował prawo na Uniwersytecie Lwowskim (najwyżej trzy semestry) i odbył służbę wojskową w armii austro-węgierskiej. W lutym 1901 roku osiadł na dłużej w Krakowie, wstąpił do ASP, gdzie kształcił się u Józefa Mehoffera, Stanisława Wyspiańskiego i Leona Wyczółkowskiego. Studia uzupełniał w wiedeńskiej Kunstgewerbeschule des Österreichischen Museums für Kunst und Industrie u A. von Kennera.

Zimę 1904 roku spędził na Huculszczyźnie wraz z Władysławem Jarockim i inicjatorem wyprawy Fryderykiem Pautschem (jego ojciec był tam nadleśniczym). W 1905  roku znalazł się w gronie twórców krakowskiego kabaretu „Zielony Balonik”. W grudniu 1907  roku po powrocie z Paryża przeniósł się do Lwowa, gdzie miasto ofiarowało mu atelier w Pałacu Sztuki. W okresie tym powstało wiele dzieł – m.in. Zmartwychwstanie, Zwiastowanie (1909) Dies Irae (1909), Pochód weselny Hucułów, Brzoza (1909), Wniebowzięcie, Pejzaż z Tatr (1910), Królowa Korony Polskiej (1911) i Chaty (1914). Kartony te zostały zaprezentowane m.in. na Powszechnej Wystawie Sztuki Polskiej (1910), gdzie wywołały pochlebne recenzje, ale i zarzuty o wprowadzeniu ruskich motywów do tematów religijnych.

Zaproszony do ścisłego konkursu, otrzymał drugą nagrodę za projekt malowideł do sali sejmu w Warszawie (1929) i fryz z postaciami Kazimierza Sprawiedliwego i Józefa Piłsudskiego. W 1930  roku został mianowany profesorem nadzwyczajnym rysunków wieczorowych w krakowskiej ASP. Zamieszkał w gmachu uczelni, ale wolny czas spędzał we Lwowie, gdzie pozostała rodzina. Od października 1935 do 1937 prowadził katedrę malarstwa, zastępując Teodora Axentowicza. W 1937 roku został mianowany profesorem zwyczajnym. W okresie krakowskim uprawiał malarstwo portretowe, rodzajowe i religijne.

Dużo uwagi poświęcał malarstwu historycznemu. Uczestniczył w wielu międzynarodowych wystawach, m.in. w Monachium (1905), Wenecji (1907, 1910, 1914, 1932), Rzymie (1911,1934), Berlinie (1914, 1937), Paryżu (1923, 1930, 1931), Budapeszcie (1926), Helsinkach i Sztokholmie (1927). Sichulski na zamówienie malował także obrazy i grafiki o tematyce myśliwskiej (m.in. Huculski myśliwy, Portret myśliwski Leona Starkiewicza, Szczwacz na Ukrainie, Hejnał), ilustrował książki o tematyce łowieckiej, przyrodniczej i etnograficznej (m.in. Stanisława Orskiego i Ferdynanda Ossendowskiego). W 1928  roku wykonał Tekę myśliwską z kilkunastoma autolitografiami, poświęconymi Kazimierzowi Przybysławskiemu. Za swoją twórczość otrzymał wiele nagród i wyróżnień, m.in. złoty medal na Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu w 1929 roku.

Kazimierz Sichulski urodził się 17 stycznia 1879  roku we Lwowie w domu przy ul. Staszica 6. Rodzicami Kazimierza byli Antoni – inżynier kolejowy i nauczycielka Kamilla Langner, siostra gen. Władysława Langnera (byłego dowódcy obrony Lwowa). Jako student, za jej portret (rysunek ołówkiem), Kazimierz Sichulski otrzymał złoty medal ASP w Krakowie w klasie prof. Stanisława Wyspiańskiego.

Po rozwodzie z aktorką Bronisławą Rudlicką (był to związek bezdzietny), ożenił się ponownie w 1916 roku z Mieczysławą Starkiewicz, córką Leona Starkiewicza, szlachcica, syna proboszcza grekokatolickiego. Przypuszczalnie w latach 1916–1917 Kazimierz Sichulski, znany i ceniony już artysta malarz, dokonał zakupu na przedmieściach Lwowa, od niejakiego Obtułowicza, willi Potockich. Tu przyszła na świat trójka jego dzieci: Krystyna (1917), Jerzy (1919), Kamilla (1921). Dom składał się z pięciu dużych pokoi o eleganckim wystroju. Na piętrze była wspaniała pracownia ze szklanym dachem i trzy małe, ciepłe pokoiki. W domu nie było łazienki ani nyży dla służącej, która spała w kuchni.

Dom od ulicy zdobiły piękne rabaty kwiatowe, o które dbała żona malarza, za domem był duży sad. Gospodarz tego domu sad wynajmował sadownikowi, który za odsyp (setki kilogramów jabłek i gruszek) opiekował się ogrodem. Dzieci profesora od wczesnych lat wolny czas spędzały na turystyce i wypoczynku po malowniczych zakątkach Karpat. Gdy dorosną, zaczną uprawiać narciarstwo w górach, a latem spływy kajakiem po uroczych, malowniczych rzekach Polesia.

Wybuch wojny zastał Kazimierza Sichulskiego w lwowskim domu na Zofiówce. W tym czasie jego problemy ze zdrowiem przybierały na sile. Po wkroczeniu do miasta oddziałów Armii Czerwonej nastały dla jego rodziny ciężkie czasy – zapoczątkowała je gruntowna rewizja domu. Sześćdziesięcioletni wówczas profesor ASP w Krakowie, którego w minionych latach doświadczyła gospodarcza recesja kraju, uważał, że najpewniejszym sposobem zabezpieczenia oszczędności przed dewaluacją jest lokowanie ich w złocie. Dlatego większość gotówki ze sprzedanych prac zamieniał na złote dwudziestodolarówki, by odłożyć sobie coś na czarną godzinę. Cały swój wypracowany dorobek przechowywał w glinianym garnku, który zakopał w piwnicy swego domu. Gdy pod pretekstem poszukiwania broni dom został poddany rewizji, dzban wypełniony złotymi monetami został odnaleziony i zarekwirowany.

Ta strata nie tylko pozbawiła rodzinę artysty środków do życia, ale również odcisnęła trwały ślad na jego schorowanym sercu. Okres pierwszej sowieckiej okupacji Lwowa, a następnie niemieckiego agresora nie oszczędził malarza. Pogarszający się stan zdrowia sprawi, że w drugiej połowie października 1942 roku trafił do szpitala, w którym przebywał do pierwszych dni listopada. Nikt nie zdawał sobie sprawy, że cenionemu mistrzowi, który swym talentem i artystycznym dorobkiem na trwałe wpisał się w historię polskiej kultury, pozostają ostatnie godziny życia. Po wyjściu ze szpitala wrócił do swego domu. Ale był w nim obecny tylko ciałem, skupiony i małomówny, myślami gdzieś daleko, siedząc na balkonie swego domu, patrzył na ogród. Odrywając się na chwilę z głębokiego zamyślenia, do przechodzącej najmłodszej córki powiedział: - Widzisz dziecko, życie jest jak ten liść na drzewie. Wyrasta, rośnie, dojrzewa, a potem więdnie i spada do ziemi. Tak jest i z naszym życiem.

Wrótce potem jego rodzina stwierdziła, że nie ma go już wśród żywych. Kazimierz Sichulski został pochowany na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie w grobowcu rodzinnym Langnerów. Potwierdzają ten fakt córki malarza. W kartotekach administracji cmentarza Łyczakowskiego na żadnej nie figuruje nazwisko profesora. Po po wielu latach od jego śmierci coraz trudniej będzie ustalić dokładnie, w którym miejscu cmentarza spoczywa. Blisko głównej bramy tej nekropoli znajduje się również stary, wykonany z piaskowca, grobowiec SICHULSKICH – prawdopodobnie rodziców malarza (brak napisów, które pozwalałyby zidentyfikować pochowanych w nim zmarłych).

Powiązane artykuły:
Kazimierz Sichulski w "Kolibie"

Źródło tekstu:  www.lwow.com.pl

(em)