SYLWETKI

JANUSZ KLARNER

 
 
 
 
 
Jadwiga Klarner-Szymanowska
 
JANUSZ KLARNER
 
Janusz Klarner (1910-1949?)
 
Jako pierwsi publikujemy fragment wspomnień Jadwigi Klarner-Szymanowskiej, siostry Janusza Klarnera, uczestnika pierwszej polskiej wyprawy w Himalaje. Losy Adama Karpińskiego, Stefana Bernadzikiewicza, Jakuba Bujaka i Janusza Klarnera to do tej pory nierozwiązana tragiczna, górsko-polityczna tajemnica.
 
Zimą 1937-l938 Janusz kilkakrotnie wyjeżdżał na zimową wspinaczkę w Tatry Polskie i Czeskie (Słowackie - red). Zapisał się do Klubu Wysokogórskiego i trenował razem z jego członkami. W końcu roku 1938, kiedy Klub Wysokogórski zaczął organizować pierwszą polską wyprawę himalajską, jej organizator i kierownik Adam Karpiński, zwany Akarem, zaproponował Januszowi uczestnictwo.

Celem był siedmiotysięcznik Nanda Devi Wschodnia (7 434 m). Pozostali uczestnicy to Jakub Bujak i Stefan Bernadzikiewicz. Wszyscy czterej inżynierowie. Nasz ojciec był oburzony, że Janusz, oficer rezerwy, mimo narastających nastrojów wojennych, chce wyjechać z Polski. Janusz dał ojcu uroczyste słowo honoru, że w razie wojny na pewno wróci do kraju. Słowa dotrzymał.

Na budżet wyprawy składało się: 1/3 dotacja państwa, 1/3 wkład Klubu Wysokogórskiego, 1/3 to wkład własny uczestników. Janusz był najmłodszy z czwórki, miał 29 lat i był najmniej doświadczony - nigdy nie odbywał wspinaczek poza Tatrami. Reszta uczestników miała na swoim koncie Alpy, Andy, Kaukaz, Spitzbergen. A jednak Akar, z któregoś z wyższych obozów, kiedy borykali się z licznymi trudnościami i wszyscy bardzo cierpieli z powodu choroby wysokościowej, napisał w liście do żony, że jeśli któremuś z nich uda się zdobyć Nanda Devi, na pewno będzie to Janusz.

Nieporównanie trudniejsze były wówczas wyprawy wysokogórskie niż dziś. Przede wszystkim aparaty tlenowe, tak pomocne dzisiejszym himalaistom,  były tak prymitywne i ciężkie, że mało kto decydował się na ich używanie. Nie było sztucznych włókien, lekkich i bardzo mocnych, z których dziś robi się liny wspinaczkowe, nie było  tkanin o minimalnej wadze na namioty i ubrania, ciepłych i nieprzewiewnych.

Pamiętam, jak Janusz ważył każdą sztukę ubrania i bielizny,  przysyłanych przez austriacką firmę specjalizującą się w dostarczaniu ekwipunku wysokogórskiego, bo waga każdej sztuki była określona z dokładnością do grama. Odrzucił śliczny sweter z angory, bo ważył 21 dekagramów zamiast dopuszczalnych l7.

Wyjechali z Warszawy 23 kwietnia 1939 roku. Pociągiem do Genui, dalej do Bombaju statkiem. W Indiach dołączył do nich angielski oficer łącznikowy major Foy, który towarzyszył wyprawie. Doszedł razem z nimi do bazy i w niej pozostawał. 2 lipca Janusz i Jakub Bujak zdobyli szczyt Nanda Devi, pierwszy siedmiotysięcznik dla
polskiego himalaizmu. Akara i Bernadzikiewicza zmogła choroba wysokogórska. 

Wszyscy razem zeszli w dolinę, podejmowani przez ludność tubylczą jako świątobliwi pielgrzymi po odbyciu pielgrzymki do sanktuarium bogini śmierci Kali Nanda. Powodzenie wyprawy tubylcy uznali za dowód, że bogini przyjęła pobożną pielgrzymkę.

Jako drugi cel wyprawy postanowili zdobyć Tirsuli (7 150 m). Tu nastąpiła katastrofa. l8 lipca Akar i Bernadzikiewicz założyli obóz III na wysokości 6 150 m. W nocy potężna lawina śnieżno-lodowa zmiotła obóz. Ciał nie znaleziono. Bogini śmierci jednak zemściła się za naruszenie spokoju jej sanktuarium.

Janusz z Bujakiem wysłali wiadomość do bazy, do majora Foya: “Akar i Berna zginęli w lawinie”. Ze względu na zbyt trudne dla Anglików nazwisko, Bernadzikiewicz używał skrótu "Berna". Nie dość wyraźnie napisaną kartkę Foy odczytał jako "Akar i Kerna" i przesłał do Bombaju wiadomość: “Akar i Klarner zginęli". Taka depesza dotarła do Polski. Ale Janusz zorientował się w pomyłce i jeszcze tego samego dnia wysłał kolejną depeszę: “Wracam z gór – Janusz".

Janusz z Bujakiem dotarli do kraju już po wybuchu wojny. Granicę polsko- rumuńską przekroczyli 9 września, pod prąd uciekających przed Niemcami z Polski do Rumunii rozbitych oddziałów wojska i gromad cywilów. We Lwowie u rodziców Bujaka złożyli sprzęt wyprawy i filmy, które zdołali przewieźć. Bujak zdecydował się na opuszczenie Polski. Dotarł do Anglii.

Wybitny specjalista w zakresie silników odrzutowych pracował tam całą wojnę. Po wojnie chciał koniecznie wrócić do Polski, do żony i córeczki. Anglicy nie chcieli go wypuścić. Jesienią l945 roku pojechał do Walii na wspinaczkę na nadmorskich klifach. Nikt go więcej nie widział. Ciała nie znaleziono.

Janusz w myśl danego ojcu słowa wrócił do Polski, zdążył walczyć w kampanii wrześniowej 1939 roku. Przez całą okupację działał w konspiracji. We wrześniu l949 roku wyszedł z domu i nikt nigdy go więcej nie widział. 

Wszyscy uczestnicy pierwszej polskiej wyprawy himalajskiej zaginęli bez śladu, ciała żadnego z nich nie znaleziono. Czy to przekleństwo mściwej bogini śmierci Kali Nanda?

(Fragment rozdziału "Janusz i góry" w : "Kiedy siegam pamięcią").

Źródło zdjęcia: Jan Kazimierz Dorawski: „W skałach i lodach świata”, tom II).

JANUSZ KLARNER

ZOBACZ WIĘCEJ

(em)