SYLWETKI

ANDRZEJ BACHLEDA-CURUŚ: Zrośnięty z nartami

 
 
 
 
 
Wojciech Szatkowski
 
ANDRZEJ BACHLEDA-CURUŚ: Zrośnięty z nartami
 
Fot z archiwum Andrzeja Bacledy-Curusia
 
Andrzej Bachleda Curuś to jeden z najlepszych polskich alpejczyków. Dwa razy zdobywał medale na Mistrzostwach Świata FIS, wygrywał zawody PŚ w kanadyjskim Banff, a po narciarskie laury sięgał także na stokach Kasprowego Wierchu.
 
Podczas Spotkania na szczycie, które odbyło się na Kasprowym Wierchu 26 kwietnia 2008 roku, otrzymał od organizatorów pamiątkę - kwałek liny z dawnej kolejki, symbolizującej pamięć i przyjaźń.

W sportowym świecie odniósł sukces, jako sportowiec, potem biznesmen i osoba powszechnie znana i szanowana. - Ze wszystkiego w życiu najbardziej udali mi się dobry ojciec i dobra matka. Bardzo ważne, żeby od małego, od dziecka, mieć przyzwoitą, taką jak trzeba, atmosferę w domu. Ja miałem szczęście. Nie można powiedzieć, żeby w moim domu żyło się wyłącznie sportem, w każdym razie gnali mnie do roboty ostro i odkąd pamiętam, miałem zawsze mało czasu. Również na narty...

Oprócz normalnej szkoły chodziłem również do szkoły muzycznej, uczyłem się języków, nie ma co dużo mówić - w każdym razie miałem mało czasu, za mało, żeby go marnować. Myślę, że był to najważniejszy powód, dla którego później, gdy zacząłem jeździć na nartach, udało mi się dojść tak wysoko. Oczywiście, będąc małym chłopcem, nigdy nie myślałem tymi kategoriami, ale teraz z perspektywy mogę ocenić, że to było chyba najważniejsze.

Andrzej Bachleda Curuś urodził się 2 stycznia 1947 roku w Zakopanem w rodzinie o tradycjach narciarskich, bowiem zarówno jego ojciec (Andrzej Bachleda-Curuś), jak i matka (Maria z domu Wawrytko) byli narciarskimi mistrzami Polski w konkurencjach alpejskich.

Andrzej Bachleda zaczął wcześnie uprawianie sportu i już w połowie lat 60. odnosił sukcesy. W 1962 r. został włączony do grupy, która miała startować na MŚ FIS w Chamonix. W sierpniu 1966 roku odbyły się Narciarskie Mistrzostwa Świata FIS w Portillo w Chile. Pojechali tam także Polacy: Jerzy Woyna, Bronisław Trzebunia i Andrzej Bachleda z trenerem Andrzejem Gąsienicą-Rojem. W biegu zjazdowym Andrzej Bachleda był 39., w slalomie gigancie 21.,w slalomie - 15. W kombinacji alpejskiej Andrzej Bachleda był 9., a Bronisław Trzebunia 18.

To był obiecujący początek kariery sportowej. W tym samym roku podczas Uniwersjady zajął pierwsze miejsce w slalomie specjalnym, zdobył tytuł wicemistrzowski w slalomie gigancie i kombinacji alpejskiej. W 1968 roku zakwalifikował się do kadry polskich zjazdowców na Zimowe Igrzyska w Grenoble. W próbie przedolimpijskiej na stoku w Chamrousse pojechał świetnie - uzyskał trzecią lokatę (najlepszy był Norweg Mjoen, drugi Francuz Perillat) i pozostawił za sobą wiele światowych sław.

WIĘCEJ

Źródło tekstu: Nasz Kasprowy

(em)