ROZMOWY

MAŁGORZATA VRAŽIĆ: Zapraszam do Witkacji

 
 
 
 
 
25 lipca 2016
 
MAŁGORZATA VRAŽIĆ: Zapraszam do Witkacji
 
Fot. archiwum Małgorzaty Vražić
 
Z MAŁGORZATĄ VRAŽIĆ, historyk literatury (specjalność: witkacologia) i twórczynią unikatowej biżuterii rozmawia Ewa Matuszewska.
 
Co sprawiło, że historyk literatury swą teoretyczną, akademicką wiedzę, wykorzystuje do całkowicie odmiennej twórczości?

Kiedy obroniłam doktorat, napisałam książkę o Witkacym i jego artystycznej relacji z ojcem, pomyślałam, że nadszedł czas, aby zmienić obszar zainteresowań. Uznałam, że Witkacym zajmowałam się wystarczająco długo i już niewiele nowego mogę dodać. Jednak wciąż pojawiały się zaproszenia na kolejne konferencje witkacologiczne, ciekawe publikacje o tej tematyce, które koniecznie musiałam przeczytać. Ostatnio zaś nowopowstały Instytut Witkacego zaproponował mi współpracę. Jestem witkacologiem i nic tego nie zmieni - to z pewnością jakiś rodzaj metafizyki.

Na czym ta metafizyka polega?


Witkacy przyciąga pewien określony typ badaczy, czytelników i admiratorów, którym bliska jest jego estetyka, którzy poczuli się zaproszeni do świata jego sztuki, do Witkacji i nierzadko zostali sprowokowani do twórczych działań. Wobec Witkacego nie można być obojętnym, można go podziwiać, albo potępiać, ale nie da się zignorować, przegapić. Ja zaliczam się do tej pierwszej grupy.

Witkacy nigdy nie był dla mnie jedynie „obiektem badawczym”, jego niesłychanie wielokierunkowa osobowość, charyzma i bezkompromisowość intrygowały mnie prywatnie, choć jednocześnie z dystansem podchodzę do niego jako człowieka, do jego wyborów. Dużo bardziej interesuje mnie jako artysta, twórca Teorii Czystej Formy, groteskowej rzeczywistości, oryginalnych konceptów. Nie chodzi o to, że w moich projektach biżuterii wykorzystuję wiedzę teoretyczną czy akademicką, ale o to, że Witkacy stał się patronem moich artystycznych poszukiwań. Witkacy miał Firmę Portretową, o charakterze artystyczno-komercyjnym, a ja mam Pracownię (Margaritaas Atelier). Pod koniec 2014 roku otworzyłam sklep internetowy, swoje projekty umieszczam też na stronie Pracowni na Facebook.


„Estetyka, osobowość Witkacego, cały świat jego wyobraźni przemawiają do mnie niezwykle mocno, dlatego powstała zupełnie nowa jakość – biżuteria właśnie”. Może Pani wyjaśnić, dlaczego biżuteria, a nie na przykład malarstwo?

Rzeczywiście, malarstwo to obszar, który automatycznie kojarzy się z Witkacym, który jest jednak absolutnie niepodrabialny, jego malarskiej metody nie da się kontynuować bez ryzyka wtórności, kopiowania czy plagiatu. Czymś innym jest nawiązanie czy inspiracja, jak na przykład w malarstwie Adama Marczukiewicza, który stworzył serię obrazów związanych z powieścią 622 upadki Bunga i malował pejzaże Lovranu. Ja dopiero niedawno zaczęłam i jeszcze nie wiem, dokąd mnie to wszystko doprowadzi. Na razie robię biżuterię, trochę fotografuję…Trudno odpowiedzieć na to pytanie: dlaczego akurat biżuteria? Pewnie dlatego, że takiej biżuterii jeszcze nie było.

Twórczość Witkacego jest męska, zdominowana przez artystów i ich dylematy, jednak w powieściach czy dramatach pojawia się wiele ciekawych postaci kobiecych (Pani Akne, Hela Bertz, Irina), nie są one może nadmiernie zindywidualizowane, ale jako typy demoniczne, obdarzone specyficznym typem urody i niebanalną osobowością, wyraziście zaznaczają swoją obecność w literackiej, fikcyjnej przestrzeni. Zostały opisane niezwykle malarsko i plastycznie (często też z przymrużeniem oka, żartobliwie czy groteskowo), Witkacy przypisał im, na przykład, określone kolory. Dlatego pomyślałam, że ciekawie byłoby nawiązać do tej kolorystyki i zastosować ją w biżuterii.

Dla kogo jest ona przeznaczona? Myślała pani o jej użytkowniczkach?


Sama chciałam nosić taką biżuterię - „z Witkacym w tle”. Potem przyszły inne pomysły, aby wykorzystać nazwy, tytuły, określenia stosowane przez S.I. Witkiewicza, takie jak: pomięszanie materii, szpryngle, rzeczywistość nieeuklidesowa, Niepodległość trójkątów, Pożegnanie jesieni - wszystkie one kryją w sobie spory estetyczny potencjał, który można próbować przełożyć na język biżuterii (formy, kształty, sposób łączenia barw, eklektyzm, komizm). Witkacy byłby zapewne zaskoczony, do czego prowadzi długotrwałe obcowanie z kobietami demonicznym i kobietonami, że jego twórczość może skłonić kogoś do projektowania biżuterii.

Biżuteria to nie tylko realizacja zamysłu artystycznego, ale również rzemiosło. Jak dochodzi się do umiejętności technicznych – metodą prób i błędów, podpatrywaniem innych twórców czy pójście całkowicie własną drogą?

Na początku metodą prób i błędów…była to droga wielu upadków (co najmniej 622, jak w przypadku Bunga, bohatera powieści Witkacego). Czasami o powiedzeniu się jakiegoś zamysłu decydują czynniki przyziemne i banalne, jak odpowiednia temperatura wypalania formowanych ręcznie przez wiele godzin poszczególnych elementów biżuterii (nazywam je partykułami), właściwe nawiercenie otworów, dobór odpowiedniego werniksu czy metody szlifowania. Trzeba zrozumieć materiał, który się wykorzystuje, wiedzieć czy jest trwały, jak zachowa się na skórze, jak go konserwować. Cała masa technikaliów, mniejszych czy większych dylematów do rozwiązania.

Oczywiście, oglądam prace różnych artystów (dostępne w Internecie na prywatnych stronach, blogach, czy w galeriach), albumy, książki instruktażowe dotyczące interesujących mnie technik, jednak szukam swoich wzorów, indywidulanej palety. Spora część moich motywów powstała na zasadzie zepsutego ornamentu, czyli zdeformowanego wzoru regularnego i harmonijnego, „klasycznie ładnego”.

Czy inspiracją do tworzenia biżuterii było jakieś konkretne dzieło Witkacego?

Biżuteria, którą tworzę, jest inspirowana literacką i malarską twórczością Witkacego: jego paletą kolorystyczną, barwnym eklektyzmem, zniekształconymi formami, ale też miejscami, w których bywał, groteskowym poczuciem humoru, wymyślnym nazewnictwem, fantastycznymi kulinariami.

W wyniku enigmatycznych eksperymentów powstała kolekcja Witkacje-Colours, nawiązująca do jego dzieła, rozumianego jako swoista całość estetyczna oraz kolekcja Lovranina, związana z Lovranem, a więc miejscem ważnym dla obu Witkiewiczów…A teraz i dla mnie. Czasem źródłem inspiracji jest konkretny obraz czy powieść. Na przykład naszyjniki Pani Akne jest ciężkostrawna albo Szpryngle Heli Bertz, nawiązują do sposobu, w jaki Witkacy opisał te bohaterki.

Ale nie można się tu dopatrywać dosłowności, czy skali 1:1, to jest moja wizja tych postaci. Niczego nie kopiuję, nie przenoszę gotowych wzorów, kształtów z obrazu na biżuterię. W efekcie nie są one identyczne z pierwowzorem. Naszyjnik Ząb Witkacego, czyli ubytki metafizyki jest oczywistym żartem z dentystycznych „afer” tego artysty, a Poniedziałek. Glątwa ma odzwierciedlać dziwne samopoczucie, na które Witkacy wymyślił oryginalne określenie.

Jakie materiały wykorzystuje pani w swej twórczości?

Głównie glinę polimerową, jest to specjalna elastyczna masa termoutwardzalna. W Polsce ma jeszcze wciąż opinię materiału „podejrzanego”, kojarzy się z modeliną, czymś mało profesjonalnym, ale w USA tworzy wielu artystów skupionych wyłącznie na technikach polimer clay. Bardzo lubię pracować z gliną polimerową, ponieważ daje naprawdę wiele możliwości.

To tworzywo niezwykle malarskie i rzeźbiarskie jednocześnie; jest dostępne w bogatej gamie kolorystycznej, ale poprzez odpowiednie zmieszanie (również z tuszem, barwnikami, płatkami metali) można, podobnie jak w przypadku farb czy kredek pastelowych, uzyskać zupełnie nowe barwy, połączenia kolorystyczne i faktury. Ponadto glinę trzeba modelować i formować, aby uzyskać pożądany kształt. Używam też kamieni półszlachetnych, koralików, przeróżnych materiałów, farb do tekstyliów czy filcu.

Biżuteria unikatowa czy powtarzalne wzory?


Unikatowa, ponieważ nawet gdy wykorzystuję ponownie określony wzór, to nie jestem w stanie stworzyć identycznego modelu bransoletki czy naszyjnika. Każdy element jest wykonywany ręcznie, wszystkie partykuły różnią się od siebie, nie da się wykonać dwóch identycznych. Nieco inaczej jest z biżuterią z serii Lovranina, wykorzystuję w niej kamienie półszlachetne czy syntetyczne, jak koral, nefryt, turkus, a więc elementy gotowe.

Nie jestem nastawiona na produkcję masową, zmechanizowaną, dlatego też wybrałam rękodzieło. Swoim klientom często proponuję spersonalizowanie zamówionej biżuterii (bez względu na serię, którą wybrali), zmodyfikowanie, dopasowanie do ich oczekiwań - oczywiście w granicach kompromisu…

Jaki rodzaj biżuterii tworzy pani najchętniej?

Wykonuję również biżuterię nie związaną z Witkacym, jednak najważniejsze są dla mnie kolekcje Witkacje. Colours i Lovranina. Najchętniej tworzę rzeczy zindywidualizowane, które są formą ekspresji, dlatego wymyśliłam biżuterię z literackim i malarskim podtekstem, kryjącą w sobie jakąś historię, która jest czymś więcej niż tylko ozdobą. Największym wyzwaniem jest projektowanie biżuterii na prywatne zamówienie – na przykład, gdy ktoś stwierdza, że podoba mu się jakiś obraz Witkacego, czy w ogóle jego malarstwo, że kocha kolory jesieni, natury i chciałby mieć coś w tym stylu. A ja lubię takie wyzwania!

Podczas tworzenia biżuterii inspirować mogą przeróżne aspekty twórczości Stanisława Ignacego Witkiewicza, ale dla mnie zawsze najważniejsze są indywidualności, osoby, które noszą moją biżuterię. Naszyjnik Zielone pigułki otwierający serię Witkacje Colours jest dedykowany Dorocie Ficoń i specjalnie dla niej wykonany.

Ktoś, kto nie interesuje się Witkacym, może zainteresować się pani biżuterią?

Na pewno moim odbiorcą idealnym, wpisanym w to, co robię, jest osoba, która ceni twórczość Witkiewicza, umie się nią „bawić”, odczytywać jej sensy. Z drugiej strony bardzo trudno jest mi przewidzieć komu i dlaczego spodobają się moje projekty. Biżuteria, jako taka, jest adresowana przede wszystkim do kobiet, jednak podczas mojej małej wystawy w Teatrze Witkacego w ramach obchodów 31. urodzin Teatru i 131. rocznicy urodzin S. I. Witkiewicza, zaobserwowałam, że bardzo dużo pytań (a może nawet najwięcej?!) zadawali panowie.

Odniosłam wrażenie, że to oni najuważniej przyglądali się ekspozycji, interesowały ich techniczne aspekty wyrobu biżuterii tego typu, jak i historia całego mojego zamysłu. Pytali również, czy istnieją męskie wersje poszczególnych modeli. Rzeczywiście, planuję w przyszłości kolekcję dedykowaną schizoidom, pyknikom i przyjemniaczkom!

Podczas wystawy w Teatrze Witkacego nie mogłam niczego sprzedać, ponieważ dysponowałam bardzo ograniczoną liczbą biżuterii (przywiezionej na ekspozycję samolotem w bagażu podręcznym). Jednak pewien pan, chcąc zdobyć dla żony naszyjnik (Nokturn, czyli Noc w Zatoce Kwarnerskiej), który bardzo jej się spodobał, po prostu zerwał go ze ściany i przeforsował opcję zakupu. To dobrze, że moja biżuteria budzi nienasycenie!

 

 Dr Małgorzata Vražić jest absolwentką Wydziału Polonistyki UW. Autorka książki Stanisław Witkiewicz i Witkacy-dwa paradygmaty sztuki, dwie koncepcje kultury (Warszawa 2013). Jest również współautorką podręcznika Młoda Polska (Kraków 2006), antologii Modernizm: spotkania (Warszawa 2008) oraz książki Przerabianie XIX wieku (Warszawa 2011). Publikowała m.in.w: „Universitas”, „Napisie”, „Przeglądzie Filozoficzno-Literackim”, „Tekstualiach”, w chorwackim piśmie naukowym: "Književna smotra: časopis za svjetsku književnost" (Zagrzeb 2016) oraz w pokonferencyjnej pracy zbiorowej Witkacy 21st Century Perspectives (Waszyngton 2014).

Od 2016 roku współpracuje z Instytutem Witkacego. W latach 2010-2014 współpracowała z kwartalnikiem naukowo-artystycznym „Literacje” jako redaktor merytoryczny i sekretarz redakcji. W latach 2003-2011 członkini jury Olimpiady Literatury i Języka Polskiego.

Interesuje się związkami literatury ze sztuką i szeroko rozumianą estetyką XIX-XXI wieku, literaturą popularną oraz kulturą Bałkanów, szczególnie modernistyczną i awangardową literaturą chorwacką. Prowadzi na Facebooku stronę poświęconą Stanisławowi Witkiewiczowi oraz miejscom i osobom z nim związanym.

Pod koniec 2014 roku rozpoczyna działalność Pracowni: Margaritaas Atelier, a od marca 2015 prowadzi sklep internetowy z ręcznie tworzoną biżuterią, inspirowaną szeroko rozumianą twórczością Stanisława Ignacego Witkiewicza „Witkacego” (ale nie tylko!). Jej prace można zobaczyć (i kupić) również na stronie Facebook.

Swą biżuterię prezentowała 26 lutego 2016 roku w Teatrze Witkacego w ramach obchodów 31. rocznicy urodzin Teatru i 131. urodzin Witkacego.

Fot. biżuterii: Małgorzata Vražić

(em)

 
 
Wystawa w Teatrze Witkacego
Ada Jerzmanowska,Małgorzata Vražić i Dorota Ficoń. Fot. Kronos Media
Zielone pigułki i Pani Akne
 
Szpryngle Heli Bertz
Nokturn czyli noc w Zatoce Kvarnerskiej
Świt. Niepozorna Emanacja Lovraniny
 
Glatwa - Poniedziałek 1
Pan jest na deser, na święta
Ubytki metafizyki...czyli ząb Witkacego