ROZMOWY

AGNIESZKA KREINER: Tak jak Salzburg słynie z Mozarta tak Zakopane powinno słynąć - między innymi z muzyki Karola Szymanowskiego

 
 
 
 
 
19 czerwca 2017
 
AGNIESZKA KREINER: Tak jak Salzburg słynie z Mozarta tak Zakopane powinno słynąć - między innymi z muzyki Karola Szymanowskiego
 
fot. Piotr Kyc
 
Z Agnieszką Kreiner – Dyrektor Artystyczną Tatrzańskiej Orkiestry Klimatycznej, rozmawia Maciej Serweta
 
Tatrzańska Orkiestra Klimatyczna brała udział w XXVII Międzynarodowym Festiwalu Muzyki Sakralnej "Gaude Mater". Czy występ Orkiestry można zaliczyć do udanych?

Naturalnie! Zawsze się mówi, że się odniosło sukces! Naprawdę Tatrzańska Orkiestra Klimatyczna bardzo się podobała. To był nasz drugi występ na Międzynarodowym Festiwalu Gaude Mater, który odbywa się w Częstochowie i okolicznych miejscowościach, pod patronatem Prezydenta RP. Naszą orkiestrę zaproszono tam już po raz drugi. W tym roku graliśmy w pięknym kościele w Nowej Brzeźnicy i prezentowaliśmy tam to, co mamy do zaoferowania najlepszego, a więc muzykę Karola Szymanowskiego i muzykę góralską. Towarzyszyli nam wspaniali artyści zakopiańscy, a więc: Chór Turliki, pod dyrekcją Ewy Sterczyńskiej, Jan Karpiel – Bułecka – instrumenty ludowe oraz śpiew, Katarzyna Lassak – także skrzypce oraz śpiew i Świętojańska Kapela Klimatyczna. Jest to zespół wyłoniony z muzyków Tatrzańskiej Orkiestry Klimatycznej, którzy są z krwi i kości góralami. Ci muzycy fantastycznie grają i śpiewają muzykę góralską Na festiwalu zaprezentowaliśmy nuty góralskie do tekstów sakralnych, między innymi Psalmy Dawida przetłumaczone na gwarę góralską przez Franciszka Bachledę – Księdzularza. Muzyka Karola Szymanowskiego była z kolei przeplatana sakralną poezją Jana Kasprowicza. Sakralną w szerszym kontekście, albowiem twórczość Kasprowicza zawiera cały szereg tekstów mówiących o Bogu, jego obecności poprzez piękno gór, poprzez mistykę gór. Ta poezja bardzo ładnie współgra z muzyką Karola Szymanowskiego, która także jest bardzo często mistyczna. Zresztą ta mistyka obecna jest u większości wielkich kompozytorów. Gdzieś ta inspiracja „z góry” istnieje, niezależnie od tego, czy jest to wiara katolicka, czy też inna. Wrócę jeszcze do osoby Franciszka Bachledy – Księdzularza. Ten zakopiańczyk, polonista, tancerz i śpiewak góralski przetłumaczył Psalmy Dawida na gwarę Skalnego Podhala w niezwykle piękny sposób. Czuje się w tym tłumaczeniu jego przygotowanie filologiczne. Co najistotniejsze – Psalmy Dawida nie uległy spłaszczeniu, czy strywializowaniu, podczas zabiegu tłumaczenia. Nie sposób pominąć naszego doskonałego aktora z teatru im St. I. Witkiewicza, Krzysztofa Najbora, który z ambony w kościele recytował wiersze Jana Kasprowicza. I tak wiersz Modlitwa wędrownego grajka recytowany był przez Krzysztofa przy akompaniamencie Jana Karpiela – Bułecki, który przygrywał mu na złóbcokach. Zrobiło to niesamowite wrażenie na zebranym w kościele audytorium. Widać było ogromne wzruszenie wśród słuchaczy koncertu.

Chcę podkreślić, że ta swoista paralela muzyki Szymanowskiego z twórczością Kasprowicza może się wydawać pozornie kuriozalna. Kasprowicz pochodził z chłopskiej rodziny. Jego korzenie sięgają Kujaw, a więc daleko od Zakopanego. Gdyby nie Krewny, który płacił za jego edukację Kasprowicz prawdopodobnie nie skończyłby nawet szkoły podstawowej, do której codziennie na bosaka biegał przez pola. Dorastający w wielkiej biedzie Kasprowicz musiał sam walczyć o swój byt i swoją edukację. Jako działacz patriotyczny notorycznie relegowany z niezliczonej ilości szkół, jednak osiąga sukces. Oprócz tego, że był poetą – był profesorem we Lwowie, a ponadto tłumaczem Ibsena! Tłumaczył z języka norweskiego jego dzieła, a przecież tak naprawdę był w wielu dziedzinach samoukiem!

Jego całkowitym przeciwieństwem był Karol Szymanowski, który pochodził z Kresów. Miał niańki, guwernantki, jeździł powozem, otrzymał najlepsze wykształcenie i najlepszych pedagogów. Ich losy się zbiegły nagle. Tak jakby z dwóch przeciwności los ich rzucił do Zakopanego. Tutaj żyli i tu tworzyli. I tutaj ich droga życiowa i twórcza się kończyła. A w sensie paralelizmu twórczości – młody Kasprowicz tworzył w nurcie, nazwijmy go roboczo modernistyczno – młodopolskim. Był to wiersz długi, skomplikowany, czy wręcz zawiły… na pewno wymagający w odbiorze. Szymanowski w swoich początkach twórczych sięgał do romantyzmu, zaś później przeszedł do neoromantyzmu, jak to się zwykło określać w muzyce. I tutaj podobnie jak u Kasprowicza mamy do czynienia z dziełem szalenie skomplikowanym instrumentalnie, schromatyzowanym, złożonym.

Jeszcze jedną cechą wspólną tej paraleli jest to, że obaj w późniejszych latach życia zafascynowali się góralszczyzną. Szymanowski uwielbiał folklor góralski, czego dał wyraz, m.in. w Harnasiach, zaś Kasprowicz również w swoich ostatnich wierszach wyraźnie odwołuje się do góralskiego folkloru. Wydaje mi się, że te cechy wspólne dało się zauważyć podczas naszego koncertu na Festiwalu Gaude Mater.

Muzyka Karola Szymanowskiego do najłatwiejszych w odbiorze nie należy. Jak zatem ją popularyzować?

Myślę, że pierwszym etapem jest prezentacja utworów krótszych, takich by nie zniechęcić odbiorcy. Drugim etapem jest to, żeby jego muzykę z czymś skojarzyć. Na przykład poprzez kontekst. Najprostszą formą jest omówienie, – ale wtedy mamy do czynienia z koncertem szkolnym. My staramy się grać utwory nie za długie – a w szczególnych przypadkach tylko fragmenty. Staramy się wybierać utwory takie, które są przystępne szerszemu odbiorcy. To jest kwestia doboru repertuaru i jego nieprzeładowania. Taki dobór programu, jak mi się wydaje sprawdza się bardzo na koncertach z udziałem szerokiej publiczności, która zwykle bardzo licznie przychodzi słuchać naszych artystycznych propozycji. Zwłaszcza w Zakopanem mamy wielu oddanych, stałych słuchaczy.

Na przykład kiedy wraz z Tatrzańską Orkiestrą Klimatyczną graliśmy w zeszłym roku Stabat Mater Szymanowskiego w Kościele pw. Świętego Krzyża – kościół wypełniony był do ostatniego miejsca, po brzegi. Muszę nadmienić, że koncert finansowany był z Budżetu Miasta Zakopane, za co jestem głęboko wdzięczna Panu Burmistrzowi i zakopiańskim Władzom, gdyż, proszę sobie wyobrazić, że od 40 lat w Zakopanem nie zabrzmiało Stabat Mater. Wykonanie tego arcydzieła było naszym marzeniem! Przy tej okazji zrobiliśmy coś, czego z reguły się nie robi na koncertach. Otóż przed każdą częścią – a jest ich sześć, ksiądz Stanisław Szyszka czytał tekst każdej z nich, a robił to w sposób natchniony! Po czym następowało muzyczne wykonanie każdej części. W ten sposób słuchacz rozumiał, jak ów tekst został muzycznie zinterpretowany i wzbogacony.

Wydaje mi się, że to jest właśnie w moim przekonaniu jeden ze sposobów, który może przybliżyć muzykę Karola Szymanowskiego, ułatwić jej odbiór i zachęcić do sięgnięcia po inne dzieła kompozytora. Są też utwory skomplikowane, trudne, długie i niewdzięczne do słuchania. Przeciętny odbiorca nie zna jest w stanie śledzić skomplikowanej struktury harmonicznej, czy formalnej dzieła. I wtedy możne nastąpić znużenie. Słuchacz po prostu się gubi, słuchając jakiegoś dzieła po raz pierwszy. Tutaj również jest dla nas zadanie, aby dzieła te jakoś przybliżyć i ułatwić i odbiór.

Tak jak Salzburg słynie z Mozarta tak Zakopane powinno słynąć - między innymi z muzyki Karola Szymanowskiego. Daleka jestem od jakiejkolwiek krytyki dotychczasowych działań związanych z propagowaniem osoby i twórczości Karola Szymanowskiego, niemniej warto by było zintensyfikować koncerty muzyki "mieszkańca zakopiańskiej Atmy" na zasadzie popularyzatorskiej – ot chociażby w taki sposób, jak opowiadałam wcześniej.

Jakie są plany Orkiestry na najbliższą przyszłość?

Obecnie trwają rozmowy z Muzeum Narodowym w Krakowie w sprawie koncertu z okazji Roku Stanisława Wyspiańskiego. Jak się okazuje – Stanisław Wyspiański był bardzo wrażliwy muzycznie. Przeprowadziłam kwerendę w bibliotekach i przekopałam zasoby internetowe pod kątem pieśni do tekstów Stanisława Wyspiańskiego. I tu natrafiłam na ciekawą informację, a mianowicie Wyspiański w młodości był zachwycony koncepcją Ryszarda Wagnera Gesamtkunstwerk, czyli dzieła totalnego – syntezy sztuk. Wyspiański marzył o pisaniu librett do oper z doskonale doń dostosowaną muzyką i scenografią. Chciał stworzyć właśnie takie dzieła muzyczno – literackie Proponował Szopskiemu i Opieńskiemu wspólną pracę nad operą. Z jakichś przyczyn do tego nie doszło. Potem trafiłam na wywiad kompozytora Stanisława Radwana, który pisał muzykę do wielu sztuk Wyspiańskiego. I Radwan również mówi o twórczości Wyspiańskiego, że jak się czyta jego dzieła głośno, wtedy słychać ich muzyczność. I powtórzenia pewnych słów w utworach Wyspiańskiego, na pozór jawiące się, jako swoista niedoskonałość warsztatowa autora – w kontekście brzmienia nabierają kapitalnego sensu! I dlatego właśnie jestem szalenie ciekawa tych pieśni Wyspiańskiego i efektu końcowego. Mam już wybrane dwanaście z nich.

I znowuż kolejna ciekawostka. Obchodzimy w 2017 Rok Karola Szymanowskiego i Rok Wyspiańskiego. Co łączy tych dwóch Wielkich? Karol Szymanowski napisał dwa utwory do tekstów Stanisława Wyspiańskiego. Pierwszy z nich to Veni Creator – napisany w czasie, kiedy Szymanowski został rektorem Akademii Muzycznej w Warszawie. Drugi to Penthesilea – na sopran i orkiestrę, napisana na okoliczność śmierci Wyspiańskiego. Obaj panowie: Wyspiański i Szymanowski leżą pochowani w Panteonie Zasłużonych Polaków na Skałce w Krakowie. Jest to punkt wyjścia dla naszego kolejnego pomysłu, a jest nim koncert w Krakowie w kościele oo. Paulinów na Skałce. łączący właśnie obie postaci i ich twórczość. Nawiasem mówiąc graliśmy już tam z wielkim sukcesem w roku 2007, też w związku z Rokiem Szymanowskiego.

Na zakończenie jeszcze o Wyspiańskim i jego związkach z Tatrami i Zakopanem. Któż bowiem w Polsce nie ma związków z Tatrami i Zakopanem?

Po pierwsze: Założyciel słynnej szkoły Kenara : Maciej Marduła był uczniem Franciszka Wyspiańskiego – ojca Stanisława. Po drugie: Wyspiański prawdopodobnie dwukrotnie w młodości odwiedził Zakopane. Po trzecie: Wyspiański napisał utwór „Tatry”, który przedstawił swemu koledze, kompozytorowi Henrykowi OPieńskiemu jako libretto operowe. I na deser: Piękny wierszowany list Wyspiańskiego do Tadeusza Estreichera

Nad Morskim Okiem! - jakże ci zazdroszczę,
że tam stoicie w zimnie, ostrym wichrze,
w powietrzu świeżych barw - gdy ja tu poszczę,
patrząc na kurhan w sinej mgle - za szybą.
I dnie przechodzą ciche - coraz cichsze,
chyba że myśl, jak wichr, przeleci nad sadybą,
napełni pokój szum - i naraz zgłuchnie -
a potem cisza znów - i pióro skrzypi
(gdyż niepoprawnie gęsim piszę piórem),
papier zaczernia się - rękopis puchnie . . .
Ty masz tam jasność Zórz! i skały murem!!
Tu ledwo chmurki przemkną ubożuchnie
ponad bielański las ku Bronowicom ...
Ty masz tam przestwór Słońc - i wiew ku licom,
i patrzysz, jak tam śnieg się wgryza sznurem
w szczeliny, wręby skał w głazów ogromie. -
- Ja tu nad moim schylony stolikiem,
ja mam tu także słońca promień w domie
na stół rzucony na sukno czerwone,
i błękit ciemny ten nad tym promykiem,
namalowany (metr cztery korony) . . .
A ty tam masz prawdziwy nad głową rzucony.
Patrz się! - nie będziesz widział tego potem!
 
Maciej Serweta