POLECAMY

Alpiniści z nizin zdobywcami himalajskich szczytów

 
 
 
 
 
Agnieszka Gotówka
 
Alpiniści z nizin zdobywcami himalajskich szczytów
 
Cerro Torre. Fot. Krzysztof Belczyński (KW Toruń)
 
Bydgoszcz i Toruń to miasta odległe od gór. Ale i tu są kluby wysokogórskie i amatorzy sportów wspinaczkowych, którzy pochwalić się mogą wejściami na najwyższe góry świata.
 
Wspólne korzenie

Historia klubów wysokogórskich w Bydgoszczy I Toruniu sięga początku lat 50. XX wieku, kiedy powstało Koło Poznańsko-Pomorskie Klubu Wysokogórskiego Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego. Inicjatorem i pomysłodawcą jego założenia był Ryszard Wiktor Schramm, biolog, taternik i podróżnik. Funkcję wiceprezesa pełnił prof. Edward Passendorfer, wybitny geolog i wykładowca na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Deklarację założycielską podpisali ponadto: prof. Zygmunt Czerny (filolog romanista), prof. Tadeusz Czyżowski (filozof, logik i etyk) i Jerzy Mitkiewicz (leśnik I meteorolog). Okres stalinizmu i władza ludowa nie sprzyjały rozwojowi organizacji, które nie były zakorzenione w socjalistycznym ruchu robotniczym. Toteż tylko upór i determinacja miłośników alpinizmu pozwoliły na przetrwanie koła.

W niedługim czasie nastąpił rozdział między Poznaniem a środowiskiem toruńsko – bydgoskim. Utworzono Koło Pomorskie Klubu Wysokogórskiego, z którego w roku 1963 wystąpili taternicy toruńscy. Zdecydowali się na utworzenie samodzielnego Klubu Wysokogórskiego w Toruniu. Siedziba organizacji nieustannie zmieniała lokalizację, by w roku 1984 znaleźć stałe miejsce w kamienicy przy ul. Kopernika. To właśnie tutaj znajduje się 320 przezroczy, należących niegdyś do Wileńskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego.

Rok 1974 przynosi zmiany organizacyjne: decyzją władz państwowych Klub Wysokogórski w Warszawie przekształcił się w Polski Związek Alpinizmu. Spowodowało to usamodzielnienie kół terenowych, które stały się Klubami Wysokogórskimi, posiadającymi osobowość prawną i zrzeszonymi w PZA.

W grudniu 1975 roku reorganizację przechodzi Koło Pomorskie Klubu Wysokogórskiego z Bydgoszczy. Nazwa stowarzyszenia przestaje istnieć, a dzięki 32 osobom, które złożyły deklaracje założycielskie, powstał Klub Wysokogórski w Bydgoszczy. Otrzymał on osobowość prawną i status stowarzyszenia w roku 1976. W tym samym roku organizacja została przyjęta do Polskiego Związku Alpinizmu.

Torunianie wytyczają nowe szlaki

- Pierwsze znaczące sukcesy wspinaczy z Klubu Wysokogórskiego w Toruniu przypadają na lata 60. i 70. XX wieku – wspomina Tomasz Grajpel, prezes toruńskiego KW. - Najwybitniejszym toruńskim wspinaczem tamtych lat był Tadeusz Łaukajtys. Dokonywał przejść, o których głośno było nie tylko w Polsce – dodaje Grajpel.

Najwybitniejszymi osiągnięciami alpejskimi Łaukajtysa są: wytyczenie nowej drogi północnym filarem na Eigerze w Alpach ( z Krzysztofem Cieleckim, Ryszardem Szafirskim i Adamem Zyzakiem) i głośne wówczas w środowisku poprowadzenie nowej drogi na Wielkim Filarze Narożnym Mont Blanc (z Eugeniuszem Chrobakiem i Andrzejem Mrozem). Obu przejść wspinacze dokonali w roku 1969. Inne ważniejsze osiągnięcia Łaukajtysa, zwanego w środowisku “Klausem” to: pierwsze zimowe powtórzenie Wariantu "R" na Mnichu z Eugeniuszem Chrobakiem w roku 1961, a także pierwsze powtórzenie i zarazem pierwsze przejście zimowe Drogi Momatiuka na Kazalnicy Mięguszowieckiej (1964).

Warta odnotowania jest również wyprawa klubowa w Andy, która odbyła się w 1973 roku – Tadeusz Łaukajtys, Wojciech Szymański, Ludwik Wilczyński i Eugeniusz Chrobak (z Krakowa) zdobyli płd.-zach. Filar Huandoy (6356 m). W czasie tej wyprawy zdobyto również pięciotysięczny dziewiczy szczyt, który nazwano Nevado Toruń. Zdobycie z gdańskimi wspinaczami szczytu Dhaulagiri (8167 m) w roku 1983 Tadeusz Łaukajtys przypłacił odmrożeniem palców rąk i nóg, co uniemożliwiło mu dalszą działalność wspinaczkową na najwyższym poziomie.

Znaczącą rolę w KW Toruń odegrał również Ludwik Wilczyński. Do jego największych sukcesów (pomijając wiele prób w górach najwyższych, podejmowanych zarówno latem, jak i zimą, a także udział w wielu wyprawach) należą wejścia na szczyty w Pamirze: Szczyt XXX-lecia (6347 m), Pik Rewolucji (6900 m) południową ścianą, ale przede wszytkim pierwsze przejście w 1980 roku wschodniej ściany Dhaulagiri. Ludwik Wilczyński z Wojciechem Kurtyką, Rene Gilinim i Alexem MacIntyre'm dokonali tym samym jednego z pierwszych przejść w stylu alpejskim w Himalajach. Na szczyt weszli w dniach następnych drogą normalną.

Nie sposób również pominąć Krzysztofa Belczyńskiego, który zapoczątkował sukcesy polskich wspinaczy wspinających się techniką hakową. Wspinał się głównie z Marcinem Tomaszewskim ze Szczecina. W roku 2003 przeszli z Dawidem Kaszlikowskim z Warszawy nową drogę "Ostatni Krzyk Motyla" (Alaska – Cytadel). Wyczyn ten został nominowany do prestiżowej międzynarodowej nagrody Złoty Czekan, a alpinistów uhonorowano Kolosem za największy wyczyn w kategorii alpinizm. Inne znakomite dokonania zespołu Belczyński-Tomaszewski to wytyczenie nowej drogi na ścianie Denbor w Karakorum (2001), poprowadzenie nowej, pierwszej polskiej linii na Ziemii Baffina (Mont Thor, 2002) czy przejście słynnej drogi Kompresor na Cerro Torre w Argentynie (2006).

W roku 2004 trzej wspinacze z KW Toruń otrzymali “Jedynkę” - prestiżową nagrodę środowisk wspinaczkowych. Wytyczenie nowej drogi na Torre Sud w Patagonii przez Krzysztofa Belczyńskiego, Bogusława Kowalskiego i Wojciecha Wiwatowskiego zostało uznane za najlepsze polskie przejście tego roku. Bogusław Kowalski ma również na swoim koncie przejścia nowych dróg na takich ścianach jak Sfinks w Andach Peruwiańskich (2005) czy El Monstruo w chilijskim Cochamo (2006).

- Przełomowych przejść w toruńskim klubie dokonywał również Cezary Modrzejewski – przypomina Tomasz Grajpel, prezes toruńskiego KW. - W roku 2004 z Łukaszem Mullerem w Dolomitach na Cimie Ovest przeszli drogę Akut. Była to wówczas najtrudniejsza droga w Alpach, zrobiona klasycznie przez Polaków. Czarek jest także pierwszym klubowiczem, który zaczął odnosić znaczące sukcesy we wspinaniu sportowym (pierwsze klubowe 8c RP). W ostatnich latach zaczął wykorzystywać świetne przygotowanie sportowe na większych ścianach. W roku 2012 dokonał pierwszego polskiego klasycznego przejścia drogi Regular North-West Face Route VI 5.12b na Half Dome (Yosemite, USA) – wylicza Grajpel.

KW Toruń może również pochwalić się sukcesami w kobiecym sportowym wspinaniu. Najwięcej zwycięstw ma na swoim koncie Agata Wiśniewska, która oprócz wielokrotnych tytułów mistrzyni Polski w prowadzeniu, w boulderingu i dominacji w Pucharze Polski, ma na koncie również najlepsze kobiece prowadzenie w klubie (cztery lata temu w hiszpańskiej Siuranie poprowadziła drogę Kalea Borroka 8b+ RP). Znacznymi osiągnięciami pochwalić się również może Katarzyna Ekwińska - w roku 2013 zdobyła trzecie miejsce w Pucharze Europy Juniorów w boulderingu we francuskim Laval. Był to najlepszy w historii występ zawodnika z KW Toruń na zawodach międzynarodowych.

W ostatnich latach prym w skalnym wspinaniu sportowym wiedzie Tomasz Grajpel. Poprowadził dwie drogi o trudności VI.7+ – Pęknięte Zwierciadło w Podzamczu i Sen Astralny w Podlesicach.

Bydgoszczanie na szczytach świata

Klub Wysokogórski z Bydgoszczy również może pochwalić się wieloma sukcesami i zdobytymi szczytami. Wspomnieć warto choćby wyprawę w góry Atlas (1967), której kierownikiem był Eugeniusz Temlak (razem z nim wspinali się: Janusz Szczęsny, Andrzej Kozłowski, Ryszard Długołęcki, Jan Kempiński, Jerzy Jagodziński, Witold Rosenthal I Tadeusz Vogel). W czasie wyprawy przeprowadzono badania naukowe z zakresu medycyny wysokościowej I klimatologii.

Cztery lata później bydgoscy alpiniści zostali zaproszeni przez wspinaczy z Gruzińskiej Akademii Nauk na wyprawę w Kaukaz. Grupą wspinaczy kierował Mirosław Budzyński. Zdobyto m.in. Elbrus Wschodni (5642 m), Elbrus Zachodni (5621 m) i Czatyń (4363 m).

Rok 1983 przyniósł wyprawę w Himalaje na szczyt Nun (7135 m), którą kierował Eugeniusz Temlak. Po zakończeniu wyprawy w Indiach postanowił pozostać Andrzej Bieluń, obawiający się po powrocie do kraju aresztowania. Koledzy pozostawili mu swoje oszczędności, wiedzieli bowiem, że w niedługim czasie dołączą do niego Tadeusz Piotrowski i Zbigniew Terlikowski, którzy chcieli spróbować zimowego wejścia na Api (7132 m). Bieluń postanowił dołączyć do alpinistów. Szczyt zdobyto w fatalnych warunkach atmosferycznych – przy huraganowym wiatrze i temperaturze - 40°C. W czasie zejścia doszło do tragedii. Zginął Andrzej Bieluń, który został porwany przez wiatr z grani.

W roku 1986 członkowie KW Bydgoszcz w składzie: Lech Bądzyński, Marek Koszelak, Adam Pierzyński, Maciej Marczak, Krzysztof Wesołek i Waldemar Żmurko (kierownik) na zaproszenie Club Andino Boliviano wyruszyli na wyprawę w Andy, zdobywając sześć szczytów sześciotysięcznych, dwa pięciotysięczne I prowadząc trzy nowe drogi.

Rok wcześniej na obóz w Alpy pojechali członkowie klubów toruńskiego i bydgoskiego. Wyprawą kierował Maciej Rzeszutko, który z Januszem Ryszewskim dokonał przejścia północno-wschodnim filarem Les Droites. Obozy w Alpach klub bydgoski organizował jeszcze przez kolejne trzy lata. Największym osiągnięciem było wówczas przejście Filara Walkera Grandes Jorasses przez Janusza Ryszewskiego i Zbigniewa Paruckiego. W ostatnich latach obozy sportowe odbywają się w Dolomitach pod kierownictwem Janusza Ryszewskiego. Ich efektem są przejścia Piz Civazes "Priz" ( Janusz Ryszewski i Andrzej Garbowski) czy Mur del Pissadu "Oro e carbone" (Janusz Ryszewski i Łukasz Derengowski).

W kręgu zainteresowania bydgoskich wspinaczy wciąż pozostają również Tatry. Członkowie klubu dokonali ważnych pierwszych przejść zimowych w Tatrach (Kocioł Kazalnicy Mięguszowieckiej "Parada jedynek" (1987 - Krzysztof Wesołek i Grzegorz Cieślak), a także Kocioł Kazalnicy Mięguszowieckiej "Alfabet" (1991 - Andrzej Sczepański i Waldemar Żmurko).

- Należy również wspomnieć o zimowych przejściach ostatnich lat zespołu Janusz Ryszewski i Tomasz Urbański - przypomina Arkadiusz Kowalski z KW Bydgoszcz. Do najważniejszych dokonań członków klubu należą: Ľad v Tisovkách (Lodospad w Cisówkach w Dolinie Białej Wody) WI5/6 M7 - drogą Alicji w Krainie Czarów, "Psia Krewka” M7+ na ścianie czołowej Mięguszowieckiego Szczytu Wielkiego, "Łapińskiego - Paszuchy M7+ na Kazalnicy Mięguszowieckiej, „Prawy Dziadek” M7 na ścianie czołowej Mięguszowieckiego Szczytu Wielkiego, a także "Parada jedynek" M7 na Kotle Kazalnicy. Jej autorami są dwaj byli członkowie bydgoskiego KW - Krzysztof Wesołek i Grzegorz Cieślak ”Czubek” (22 stycznia 1987; pierwotna wycena V+ A1).

Członkowie KW Bydgoszcz, Łukasz Karpiński i Dariusz Suchomski, podjęli w roku 2008 ponowną próbę (pierwsza miała miejsce w 2005) zdobycia siedmiotysięcznika (Pik Lenina, 7134 m). Próba powiodła się i w roku 2011 ich celem stał sie na Gasherbrum II (8035 m). Miał to być pierwszy ośmiotysięcznik w historii KW Bydgoszcz. Niestety, na szczycie nie stanął żaden wspinacz z bydgoskiego klubu, ale ich pomoc w odniesieniu sukcesu przez wyprawę uznano za nieocenioną.

Lepiej powiodło się bydgoszczanom na najwyższym szczycie obu Ameryk. Aconcagua (6962 m) została zdobyta w roku 2002, a na szczyt drogą przez Lodowiec Polaków dotarli Jacek Górecki, Dariusz Bebyn I Zbigniew Kapella (w wyprawie uczestniczyli również Sławomir Kamzol, Robert Kuświk i Jacek Cywiński).

Również w ostatnim roku członkowie KW Bydgoszcz zdobyli sporo szczytów w górach wysokich. Wspomnieć tu można choćby o Elbrusie (5642 m) Jacka Ostrowskiego. Alpinista zdobywał szczyt corocznie, począwszy od roku 2009, za każdym razem inną drogą. Jego zdaniem jednak trudniejszym przedsięwzięciem niż Elbrus był trawers Mont Blanc (w 2011 roku z Tomaszem Urbańskim).

Alpiniści z Bydgoszczy i Torunia podejmowali również wspólne próby zdobycia najwyższych szczytów świata. W roku 2010 ich celem stała się Aconcagua. Tomasz Brylew i Jacek Ostrowski z KW Bydgoszcz, Michał Leciak z KW Toruń I Rafał Kaczmarek ze Szczecina podjęli próbę jej zdobycia. I choć tylko ostatniemu z wymienionych alpinistów udało się zdobyć szczyt, to wyprawę tę można uznać za udaną.

Jak widać, kluby bydgoski i toruński pochwalić się mogą długą historią i wieloma wartościowymi dokonaniami w najwyższych górach świata. - Członkiem klubu może zostać każdy, kto czuje chęć poznania przyrody, poszerzenia swych horyzontów, poczucia wolnej przestrzeni nad sobą, poznania ludzi gór poza górami i sprawdzenia swoich sił – wymienia Arkadiusz Kowalski, sekretarz KW Bydgoszcz. – To także możliwość poznania prawdziwej przyjaźni i poczucia wolności. A poza tym przynależność do Klubu Wysokogórskiego daje poczucie wspólnoty i umożliwia wyprawy, które pozwalaja pokonanać własne słabości. – dodaje.

Autorka dziękuje za pomoc Arkadiuszowi Kowalskiemu z KW Bydgoszcz i Tomaszowi Grajpelowi z KW Toruń.

(em)

 
 
 
Cochamo. Fot. Bogusław Kowalski
Widok z Concordii na Mitre Peak. Fot. KW Bydgoszcz
Pik Lenina. Fot. KW Toruń