KULTURALNIE

Stulecie Bazaru Polskiego 1911-2011

 
 
 
 
 
Od Sztuki Podhalańskiej do Związku Polskich Artystów Plastyków
 
Stulecie Bazaru Polskiego 1911-2011
 
Wystawa w Bazarze Polskim, 1931
 
Budynek Bazaru Polskiego został ufundowany przez hrabiego Władysława Zamoyskiego. Od początku istnienia budynku hrabia jednoznacznie określił jego przeznaczenie. Na dole miało być miejsce dla polskiego handlu, u góry - miejsce wystawiennicze dla artystów. Tak jest do dziś. Na parterze sklep spożywczy, na piętrze - Miejska Galeria Sztuki.
 
Z okazji setnych urodzin Bazaru Polskiego, gdzie mieści się obecnie Miejska Galeria Sztuki, w lipcu 2011 roku w galerii otwarto wystawę grafik, nawiązującą do tej, która zaingurowała działalność wystawienniczą Bazaru. Jubileuszową wystawę uświetniły grafiki z kolekcji Henryka Grohmana – Władysława Skoczylasa, Jana Skotnickiego i Leona Wyczółkowskiego. Wystawie towarzyszył katalog, do którego wstęp napisał Wawrzyniec Brzozowski:

- W roku 1911 Cesarsko-Królewskie Namiestnictwo we Lwowie zatwierdziło statut Związku Powszechnego Artystów Polskich, z którego nasz dostojny Jubilat – Związek Polskich Artystów Plastyków – bezpośrednio się wywodzi. Aby opisać jego, choćby tylko zakopiańskie dzieje, trzeba by grubej księgi, a na wymienienie jedynie nazwisk wszystkich tych, co sądzą niektórzy, nie żywią się powietrzem. W każdym razie wówczas im to nie groziło: klienci przybywali tłumnie, zdarzali się wielcy inwestorzy, jak na przykład łódzki multimilioner, mecenas sztuk i wielki miłośnik Zakopanego Henryk Grohman, który walnie przyczynił się do powstania słynnej spółdzielni tkactwa artystycznego Kilim (1910), wtedy też (1911) właściciel okolicznych dóbr – Władysław Zamojski – ufundował jedyną, z prawdziwego zdarzenia salę wystawową w promieniu kilkudziesięciu kilometrów, która służy wiernie do dzisiaj.

Wraz z Wielką Wojną roku czternastego ściągnęło do położonego na uboczu Zakopanego liczne grono tych, którzy jakoś nie mieli przekonania co do sensu narażania życia za któregoś z trzech miłościwie panujących nam cesarzy. Było wśród nich wielu wybitnych artystów, literatów i w ogóle intelektualistów – nigdy przedtem ani potem nie mieszkało ich tylu w okolicy. Paradoksalnie dzięki wojnie życie artystyczne uległo znacznemu ożywieniu – dyskutowano, wystawiano, a przede wszystkim tworzono. Z jednej strony wzmocniona kadrowo Sztuka Podhalańska miała się świetnie, z drugiej zaś właśnie tu zaczęła kiełkować polska awangarda – pierwsza wystawa formistów (1917) odbyła się właśnie pod Tatrami.

Wojciech Brzega i Roman Olszowski którzy zaangażowani byli w tutejszą działalność związkową, nie wystarczyłoby miejsca przewidzianego na ten tekst, przypomnijmy więc tylko najważniejsze fakty. W Zakopanem, zwanym niegdyś – niebez racji – duchową stolicą nieistniejącej formalnie Polski, na brak artystów nigdy uskarżać się nie było można. Od czasu jego „odkrycia” przez Chałubińskiego bywali tutaj niemal wszyscy bez mała, w tym ci najwybitniejsi – czasami zostawali na stałe; czasami, jak Witkacy i Leon Chwistek (który jednak zdradził Zakopane), tutaj się rodzili.

Liczba twórców do liczby mieszkańców była – i nadal pozostaje – zapewne najwyższa w kraju, a historia związanych ze sztuką stowarzyszeń, które uznać należy za przodków ZPAP, zaczęła się już w roku 1909, kiedy to powołano do życia Towarzystwo Sztuka Podhalańska, mające pierwotnie na celu „rozwój sztuki podhalańskiej i wprowadzenie jej do przemysłu artystycznego”, a także „opiekę nad zabytkami Podhala i utrzymanie jego stylowości”.

Niemal natychmiast piękną ideę zdominowały jednak względy praktyczne, czyli organizacja wystaw członków Towarzystwa (tylko część zajmowała się twórczością), a przede wszystkim sprzedaż ich dzieł. Nic w tym nie ma zdrożnego, artyści bowiem, wbrew temu, Niepodległość – cóż, nie brzmi to najlepiej – mocno zaszkodziła kulturalnemu życiu Zakopanego. Większość wojennych rezydentów przeniosła się do Warszawy, Krakowa, Lwowa czy Poznania, by budować odrodzoną Rzeczpospolitą, co najwyżej zaglądając do Karpowicza i Trzaski na parę tygodni w sezonie letnim albo i zimowym. W zakopiańskiej sztuce niby coś się działo, ale tak naprawdę nie działo się wiele – jedynie Szkoła Przemysłu Drzewnego przeżywała właśnie pod dyrekcją Karola Stryjeńskiego niebywały rozkwit (podobnie zdarzy się po II wojnie dzięki geniuszowi Antoniego Kenara). W nowej rzeczywistości Zakopane utracić musiało nieodwracalnie swą niezwykłą kulturotwórczą rolę.

Sztuka Podhalańska dotrwała do roku 1929, kiedy to jej miejsce zajął Podhalański Związek Plastyków – stowarzyszenie o charakterze przede wszystkim zawodowym. W latach 30, poza dość przyzwoicie rozwiniętą działalnością wystawienniczą, nie odnotowano żadnych szczególnie interesujących artystycznie inicjatyw. Nadszedł czas drugiej wojny – w przeciwieństwie do pierwszej, dla tutejszych mieszkańców niemalże dobrotliwej, niemiecka okupacja poczyniła wśród zakopiańskich artystów wielkie spustoszenie, a ci, którzy przetrwali, często nie bardzo mieli z czego i gdzie żyć, trzeba się było zatem co prędzej ponownie zjednoczyć, w jedności bowiem – jak wiadomo – siła.

Tak więc 3 lutego 1945, zaledwie pięć dni po wyzwoleniu miasta, powstał w Zakopanem tymczasowy Związek Zawodowy Pracowników Sztuki – Sekcja Plastyki, którego działalność, jak zapisano w ówczesnej księdze protokołów, „szła głównie w kierunku charytatywnym, a to z przyczyn naglących konieczności przyjścia z pomocą szczególnie dotkniętym wojną kolegom”; niemniej już z początkiem lutego otwarto pierwszą po wojnie wystawę.

W czerwcu coraz liczniejszy ZZPS-SP przeobraził się w oddział Związku Zawodowego Polskich Artystów Plastyków w Krakowie. Niewielu wie o tym, że pod koniec lat 40, w zgodzie z duchem szalonej inżynierii nowej władzy, zupełnie serio zamierzano wyeksportować z Zakopanego „nadmiar” artystów i utworzyć na ziemiach odzyskanych „kolonię rolniczą plastyków, w celu odciążenia Zakopanego, a jednocześnie stworzenia w ten sposób równowagi kulturalnej w rozmieszczeniu artystów, a także zbliżenia ich do natury i do chłopa polskiego, celem tworzenia prawdziwie demokratycznej kultury”... Na szczęście upiorna inicjatywa nie miała dalszych konsekwencji, a Zakopane nie tylko zostało od artystów odciążone, a wręcz przeciwnie – jak za czasów zaborów – stało się w pierwszych powojennych latach miejscem azylu dla wielu źle widzianych przez reżim intelektualistów i twórców wszelkiego rodzaju.

Życie duchowe kwitło, tyle że nieoficjalnie. Po roku 1956, kiedy to wraz z „odwilżą” zakopiański oddział krakowskiego ZPAP stał się samodzielnym okręgiem, powróciły tłuste lata zakopiańskiej sztuki. W sierpniu roku 1957, wyprzedzając prawie o rok „Krzysztofory” Grupy Krakowskiej, we własnoręcznie odremontowanych podziemiach hotelu Morskie Oko, artyści urządzili klub wraz z kawiarenką, zwany „Piwnicą Plastyków”. Odbywały się tu wystawy i rozmaite, wielce interesujące imprezy, nie tylko plastyczne. „Piwnica” stała się na chwilę niekwestionowanym kulturalnym centrum miasta.

Koniec lat 50 to również czas wielu inicjatyw artystycznych, zawsze ściśle powiązanych z działalnością ZPAP, by wspomnieć tylko pierwsze Salony Marcowe, będące jednymi z najważniejszych przeglądów sztuki nowoczesnej w kraju. Niestety, „odwilż” trwała bardzo krótko. Dwa lata później plastyków wyrzucono z „Morskiego Oka”, a III Salon Marcowy w roku 1960 nie doszedł do skutku. Mimo jednak historycznych przeciwności losu, Związek trzymał się mocno, liczył coraz więcej członków, powstała galeria „Pegaz” (1963), powróciły – w nieco odmiennej formule – Salony Marcowe, pojawiły się Salony Lutowe i doroczne, organizowane przez lata z wielkim rozmachem Przeglądy Filmów o Sztuce, do których zaistnienia Związek walnie się przyczynił.

A potem nadszedł Sierpień ’80 i ZPAP, zarówno in corpore, jak i w Zakopanem, okazał się jedną z najbardziej niepokornych organizacji twórczych, skutkiem czego najpierw go zawieszono, a następnie (1983) rozwiązano. W roku 1984 część z jego byłych członków powołała zastępcze stowarzyszenie Sztuka Podhalańska, natomiast niektórzy pozostali w artystycznym „życiu podziemnym”, związanym przede wszystkim z Kościołem. Związek zalegalizowano ponownie 14 czerwca 1989 roku – okazało się to bardzo proste, ponieważ prezes i struktury organizacyjno-statutowe nie przerwały w podziemiu działalności. Stulatek, mimo zawirowań losu, trzyma się nadzwyczaj krzepko: obecnie skupia niemal 7000 członków i jest najliczniejszym stowarzyszeniem twórców profesjonalnych w Europie! Cóż, pozostaje tylko życzyć jeszcze kilku setek.

Źródło zdjęć:Archiwum Muzum Tatrzańskiego, krodo.pl

(em)

 
 
 
Władysław hr. Zamoyski (1853-1924)
Letnia wystawa w Bazarze Polskim, 1924
 
Budynek Bazaru Polskiego dziś. Fot. Andrzej Samardak
Miejska Galeria Sztuki im. Władysława hr. Zamoyskiego