KULTURALNIE

Jak górale w roku 1925 swą sztuką zachwycili Paryż

 
 
 
 
 
Bożena Błażewicz
 
Jak górale w roku 1925 swą sztuką zachwycili Paryż
 
Willa Oksza: Górale w atrium pawilonu polskiego na Międzynarodowej Wystawie Sztuki Dekoracyjnej i Wzornictwa (Paryż, 1925). Fot.Bożena Błażewicz
 
Grupa roześmianych osób siedzących w sankach spogląda na nas z pierwszego z okien w willi Oksza.
 
Twarze zlewają się powoli z pejzażem widocznym za szybą. Pada śnieg, jest luty 2015 roku. W drugim oknie widzimy szlachetny półprofil pięknej kobiety. Rozmarzonym okiem spogląda w dal. Jej ciemne, gęste włosy splatają się w półcieniu z nagimi gałęziami zimowych modrzewi. Trzecie okno patrzy na nas wzrokiem wąsatego rzeźbiarza o twarzy spełnionego artysty, stojącego na tle rzeźb w swojej pracowni.

Z czwartego okna wyłania się grupa muzykantów, góralek i górali w paradnych strojach. Pozują z powagą na tle pięknego wnętrza uwiecznionego na starej kliszy. Elementy wnętrza łączą się poprzez biel śniegu leżącego za szybą ze współczesną ulicą, którą przejeżdża samochód. Chodnikiem idą ludzie, zajęci zwykłymi, codziennymi sprawami.

Dwa światy – ten współczesny i ten miniony, splatają się ze sobą. Bohaterowie zdjęć – ci których imiona na zawsze pozostaną zapisane w historii i ci zapomniani przez czas, zgodnie towarzyszą dziełom sztuki wypełniającym wnętrza Okszy. Nierzadko są to ich własne prace, poprzez które przekazali nam swoje ideały, własne rozumienie piękna i swoją niepowtarzalną wrażliwość. W zamian za to zyskali nieśmiertelność.

Willa Oksza stała się w 2011 roku pięknym schronieniem dla sztuki polskiej, która powstawała na początku XX wieku i była związana z Zakopanem. Przekraczając próg odnowionej willi, zaprojektowanej przez Stanisława Witkiewicza, wkraczamy w zadziwiający, nieistniejący już świat tworzącej się w tamtym okresie kultury i sztuki.

Galeria wypełniona jest ciekawymi eksponatami, które łączy czas powstawania i wspólna idea łącząca artystów. Wśród dzieł znanych twórców takich jak Zofia Stryjeńska, Rafał Malczewski, Jan Szczepkowski, Wojciech Weiss i Wojciech Brzega, można odnaleźć i te bezimienne, które mogą nas zachwycić równie mocno.

Na mnie szczególne wrażenie zrobiły właśnie prace nieznanych uczniów Szkoły Przemysłu Drzewnego. Rzeźby i grafiki zadziwiają dojrzałością formy i niezwykłym kunsztem wykonania. Bezimienne, a tak doskonałe, dają nam posmak tego, co zapewne można było zobaczyć w szkolnych pracowniach.

Jeżeli w ich przypadku nikt nie zatroszczył się o podpis, którym sygnuje się dzieła uznane za wybitne, możemy jedynie przypuszczać, że przez ich twórców i przez nauczycieli mogły być uznane za co najwyżej poprawne. Możemy mieć zatem pewność, że poziom nauczania w szkole był nieprzeciętny, a jej dyrektorowi należy się ogromny i wieczny szacunek.

Wielu z prezentowanych w Okszy artystów, tych imiennych i bezimiennych, brało udział w tworzeniu narodowego stylu polskiego w dwudziestoleciu międzywojennym. Połączeni wspólną ideą, na właściwy sobie sposób starali się tworzyć nowoczesną sztukę i promować kulturę własnego, budowanego na nowo państwa. To były czasy niezwykle rozwiniętej współpracy, istniejącej na wielu poziomach życia kulturalnego.

Jedną z ważniejszych takich relacji była więź środowiska twórców ze szkołami i innymi ośrodkami edukacji. Wierząc w kulturotwórczą moc sztuki starano się wychować w tym duchu jak największe rzesze młodych ludzi. Szkoła Przemysłu Drzewnego w Zakopanem jest najlepszym tego przykładem.

W 1922 roku jej dyrektorem został Karol Stryjeński – mąż uznanej, wszechstronnej artystki Zofii Stryjeńskiej, tej urodziwej kobiety spoglądającej z jednego z okien. Należy przyznać, że nowy dyrektor nadał szkole wszelkie cechy szkoły artystycznej. Był architektem z wykształcenia, a ponadto rzeźbiarzem i eksperymentatorem.

Sam mocno zainteresowany kubizmem i formizmem, nie tylko potrafił zachwycić swoich uczniów nowymi trendami sztuki światowej, ale sprawił, że młodzi ludzie tworzyli dzieła nowoczesne, zachowując w nich równocześnie ludową tradycję. Tworzone w zakopiańskiej szkole geometryczne formy rzeźb czy też grafik kojarzyły się więc zarówno z kubizmem, jak i z rodzimą, góralską tradycją ciosania w drewnie czy kamieniu.

Jednym z ciekawszych i głośnych wydarzeń, w którym zakopiańscy artyści i związana z nimi szkoła wzięli udział, była Międzynarodowa Wystawa Sztuki Dekoracyjnej i Wzornictwa w Paryżu w 1925 roku. Główny pawilon polski, w którym prezentowano sztukę dekoracyjną zaprojektowany był przez Józefa Czajkowskiego.

Na Esplande des Invalides, gdzie pokazano tak zwaną „sztukę ulicy”, wybudowano dwa mniejsze obiekty zaprojektowane pod kierunkiem Stryjeńskiego - Kiosk Towarzystwa „ Zdobnictwo Polskie” i Towarzystwa Popierania Przemysłu Ludowego w Warszawie oraz scenę, na której odbywały się występy zespołu góralskiego z samym Bartusiem Obrochtą.

Kiosk w kształcie wieży, zwieńczonej figurką krakowskiego Lajkonika, wykonali w dużej części uczniowie Szkoły Przemysłu Drzewnego w Zakopanem. W miejscu tym sprzedawano wyroby ludowe, pełniące funkcję "pamiątek z Polski”.

Specjalny dział atrakcji pod drzewami w Inwalidach – to dwa pawiloniki pomysłu Karola Stryjeńskiego: Żywe w barwach i kształcie, bardzo oryginalne, są bez konkurencji w tym dziale, gdzie inni wystawili tylko banalne budki. Zwłaszcza wieża na tym pawiloniku z lajkonikiem na wierzchu, jest dowcipna i zwracająca uwagę. Sprzedają tam najróżniejsze wytwory naszego przemysłu artystycznego: kilimy, zabawki, batiki itp. Obok kawiarenka polska. („Rzeczy Piękne” 1925, nr 6-8, s.155)

Osobne pomieszczenie w Galerii Inwalidów przeznaczono na ekspozycję Kapliczki Bożego Narodzenia projektu Jana Szczepkowskiego, byłego ucznia Państwowej Szkoły Przemysłu Drzewnego w Zakopanem, którą wykonali między innymi uczniowie Miejskiej Szkoły Sztuk Zdobniczych w Warszawie. W centralnej części pomieszczenia umieszczono ołtarz pokryty kubistyczną drewnianą płaskorzeźbą.

Ze względu na specyficzny sposób rzeźbienia i niezwykłą ekspresję określono styl Szczapkowskiego jako „ kozikowy”. Płaskorzeźba ta, oprócz tego, że została nagrodzona i zakupiona do kościoła w Dourges przy granicy belgijskiej, stała się sztandarowym przykładem polskiego Art Deco, umiejętnie łączącego wpływy sztuki góralskiej i kubizmu.

Szczególne miejsce na wystawie paryskiej przypadło Zofii Stryjeńskiej, która zachwyciła krytyków swoją twórczością – od plakatów, poprzez zabawki, ilustracje aż po monumentalną dekorację ścian salonu honorowego w pawilonie polskim. Zaprojektowany przez nią afisz działu polskiego wystawy otrzymał specjalną nagrodę. Na paryskiej  wystawie Polacy zdobyli aż 35 nagród Grand Prix (m.in. dla Józefa Czajkowskiego, dla szkół), 31 nagrody Diplôme d'Honneur, 70 złotych medali, 56 medali srebrnych i 13 brązowych (w sumie aż 205 nagród).

Polski pawilon uzyskał czołowe miejsce wśród innych pawilonów, w których wystawiały swoje prace 22 państwa europejskie. Zakopiańska Szkoła Przemysłu Drzewnego otrzymała aż trzy nagrody: za drzeworyty, złoty medal za rzeźbę, a także nagrodę za metody nauczania propagowane w szkole i wyróżnienie honorowe dla Karola Stryjeńskiego. Francuska prasa tak napisała o polskim pawilonie: Cechuje go szlachetny wdzięk połączony z prostotą” i „Stanowi znakomitą jedność i w równie największym stopniu jest polski, nie przestając być nowoczesnym.

Zdjęcia w willi Oksza: Bożena Błażewicz

(em)

 
 
Plakat Zofii Stryjeńskiej
Zofia Stryjeńska
Jedna z prac Zofii Stryjeńskiej w willi Oksza
 
Zabawki zaprojektowane przez Zofię Stryjeńską
Wojciech Brzega
Praca ucznia ze Szkoły Przemysłu Drzewnego w Zakopanem
 
Prace uczniów Szkoły Przemysłu Drzewnego w Zakopanem
Drzeworyty w willi Oksza
Drzeworyty w willi Oksza