FELIETON

Zakopiański dworzec PKP: Impreza “W stylu PRL-u”

 
 
 
 
 
Mariusz Koperski
 
Zakopiański dworzec PKP: Impreza “W stylu PRL-u”
 
Fot. arch. autora
 
Tak została nazwana impreza poświęcona “odpaleniu” starego, ale zrewitalizowanego neonu ”PKP Zakopane” nad wejściem na teren dworca. Moim zdaniem określenie pasujące jak ulał do tego, co się właśnie wydarzyło. Żeby nikt sobie nie pomyślał, że według jakiegoś prymitywnego szablonu potępiam i krytykuję działania tylko obecnej władzy, powiedzieć trzeba jasno, że idea renowacji neonu to wcale nie pomysł burmistrza Leszka Doruli.
 
On tylko spija śmietanę, bo decyzję o odnowieniu jednego z symbli Miasta Zakopane podjął jeszcze poprzedni burmistrz i to on nadał bieg sprawie. A ja już wtedy byłem sceptyczny i wcale tego nie ukrywałem. Nie, broń Boże, nie mam nic przeciwko uratowaniu neonu. I nawet rozumiem zdesperowaną inicjatorkę pomysłu – historyk sztuki Martę Gaj z Krakowa, której działania mocno i skutecznie wsparły Fundacja „Zakopiańczycy. W poszukiwaniu tożsamości” i Muzeum Tatrzańskie. No cóż, skoro nie możemy mieć dworca z prawdziwego zdarzenia, to zróbmy przynajmniej neon, albo: skoro nie wiadomo, kiedy nowy dworzec powstanie, zacznijmy od neonu i uratujmy go, jako zabytkowy symbol.

Uważałem jednak i nadal tak sądzę, że byłoby to wspaniałe zwieńczenie jednej z najważniejszych inwestycji Zakopanego, czyli stworzenia centrum komunikacyjnego z prawdziwego zdarzenia. Bo tak miało być! Takie były plany, a radnych poprzedniej kadencji rozgrzewała już dyskusja o tym, jaką powierzchnię powinny mieć sklepy w nowo powstałym kompleksie, żeby nie zagroziły handlowcom w całym mieście.

Dziś mowa jest już tylko o pomalowaniu dworca i stworzeniu parkingu dla prywatnego transportu. Ale cóż, stało się: umieszczony na odmalowanej bramie neon rozświetlono, a za nim nadal mamy cuchnący, odrapany dworzec i rozgrzebany plac budowy. Przywieziono skądś stojak z kwiatami, żeby było odświętnie. (Ciekawe, czy na stałe, czy potem wróci na swoje miejsce?). I chyba nie tylko ja miałem ochotę sprawdzić, czy nie pomalowano także trawników. Bo przecież ważna jest fasada, to co widać, za to wszystko jedno, co się kryje na zapleczu. Naprawdę, w stylu PRL-u!

Zresztą powrót PRL-owskich praktyk odbywa się także w innych obszarach. Oto nagrodę Burmistrza Miasta Zakopane otrzymał w tym roku szef jedynego radia w Zakopanem. Wcale nie chodzi o to, że nie podoba mi się samo radio! Owszem, nie podoba mi się, bo jest według mnie po prostu słabe i, poza wszystkim, jest to niewątpliwie powód do żalu. Zakopane zasłużyło na pewno na dobre medium radiowe, co najmniej na takim poziomie, jak główne pismo regionalne.

Nowo powołana kapituła składa się z wielu szacownych, mądrych i niezależnych ludzi, pewnie mieli swoje powody, by tak, a nie inaczej zagłosować. Ale też, niestety, składa się także z polityków i trudno jednak nie ulec wrażeniu, że tym razem zwyciężyła właśnie doraźna polityka i powyborcze rozliczenia.

Nikomu nie trzeba chyba udowadniać, że radio zaangażowało się mocno w samorządową kampanię wyborczą i to po „jedynie słusznej stronie”. Zresztą potwierdził to sam laureat, który dziękując za nagrodę zacytował byłego przewodniczącego Rady Miasta („Jestem dumny, że Zakopane jako jedyna gmina w Polsce nie uchwaliła programu walki z przemocą w rodzinie”). Czego by więc nie mówić, wrażenie jest takie, że oto obecna władza odwdzięcza się medium, które pomogło jej tę władzę przejąć. Smutne to bardzo, dużo smutniejsze niż piękny neon świecący nad zniszczonym dworcem.

(em)