FELIETON

Mój góralski DOM - remontować czy stawiać nowy?

 
 
 
 
 
Krzysztof Trebunia-Tutka
 
Mój góralski DOM - remontować czy stawiać nowy?
 
Fot. Anita Trebunia-Tutka
 
Istnieje przekonanie, że drewniana góralska chałupa jest nie tylko piękna, ale też funkcjonalna i ciepła. Nie jest to takie oczywiste przy dzisiejszym poczuciu komfortu i wygody, zmienił się przecież styl życia i sposób budowania. Jednak istnieje wiele możliwości technicznych, by współczesny góralski drewniany dom był dostosowany do najbardziej wyszukanych funkcji.
 
Można przy tym  równocześnie zachować  najpiękniejsze cechy dawnego budownictwa drewnianego, czyli piękne proporcje, doskonałe wpisanie w krajobraz, naturalna kolorystyka kamienia i drewna, przyjazna człowiekowi skala i faktura...

Obecnie większym wyzwaniem jest remont dawnej chałupy, uwarunkowany wieloma czynnikami wynikającymi ze stanu istniejącego. Znam wielu romantyków, którzy z tęsknoty za naturą i dawnymi czasami postanowili kupić stary dom na wsi i tu zaczynają się ich problemy, bo...

Dawne chałupy miały dosyć symboliczne fundamenty; kamienne pecki, murowane z piaskowca (często bez zaprawy) stopy lub ławy nie były odporne na ruchy podłoża, stąd liczne pęknięcia, ubytki, przesunięcia elementów, które miały stanowić solidną podstawę. Dziś, remont takiego domu często trzeba zacząć od wykonania solidnych fundamentów.

W wypadku konstrukcji zrębowej, z belek związanych ze sobą w narożnikach, można zawiesić cały dom niemal w powietrzu i wykonać potrzebną podstawę. Gorzej, jeśli konstrukcja jest mieszana, drewniano-murowana lub część ścian wykonano jako słupy oszalowane deskami, wtedy wszystko staje się bardzo skomplikowane. Przy podnoszeniu domu często wykonuje się wysoką kondygnację piwnic, przez co bezpowrotnie dom traci swoje pierwotne proporcje.

Najbardziej rozpowszechniony układ pomieszczeń góralskich domów zachowanych do naszych czasów to dwie izby przedzielone sienią, czasem z dobudowaną od północy komórką lub kuchenką. Orientacja budynku z oknami izb na południe i dziś jest uzasadniona energooszczędnością. Wymieniając stolarkę okienną, trzeba jednak dobrze wyważyć proporcje otworów do ścian.

Rozkładu pomieszczeń nie można jednak dowolnie przekształcać. Izba czarna służyła kiedyś do życia, spania, gotowania i prac domowych całej rodzinie, zaś izba biała była bardziej garderobą, nieogrzewanym pokojem reprezentacyjnym, magazynem cennych sprzętów. Ze względów estetycznych lepiej te izby zaadoptować na salon, pokój dzienny, kominkowy, jadalnię, a wszystkie funkcje „gospodarcze” przenieść do sieni, komórki, dobudowanego skrzydła budynku.

Tak dalekie przekształcenia to już nie remont, ale przebudowa. Całkowitej przebudowy  wymaga też poddasze, wymiany pokrycia i docieplenia, a przy adaptacji na pokoje trzeba wykonać dodatkowe otwarcia w dachu. Tu znowu można „wylać dziecko z kąpielą”, zmieniając znacząco długość krokwi, przesadzając z wielkością otwarć, a na pokrycie stosując na przykład blachę.

Stare domy drewniane mogą zyskać „drugie życie”, wymaga to jednak nie tylko projektu adaptacji wykonanego przez architekta, ale fachowego nadzoru nad przebudową. Wtedy powód,  dla którego zajęliśmy się takim skarbem kultury – jego piękno - nie przepadnie bezpowrotnie z przebudową. 

(em)

OD REDAKCJI: Felietony Krzysztofa Trebuni-Tutki ukazują się w papierowej wersji Tygodnika Podhalańskiego. Dziękujemy za zgodę na ich publikowanie.