FELIETON

Co najpiękniej krasi lica?

 
 
 
 
 
Krzysztof Trebunia-Tutka
 
Co najpiękniej krasi lica?
 
Fot. Adam Brzoza
 
Dostałem prezent. Według kryteriów męskich wyjątkowy i cenny. Raz, że od serca, dwa, że na serce… Prawdziwa “Łącka Śliwowica” w gustownym, drewnianym "odzionku"! Ten wytworny, wysokoprocentowy napój ze specjalnie dobranych śliwek węgierek wytwarzany jest w Dolinie Dunajca, tam gdzie spotyka się Beskid Sądecki z Beskidem Wyspowym.
 
Sztuka produkcji tej „wypalanki” jest przekazywana z pokolenia na pokolenie już od XVII wieku. W 1992 roku została uznana za niematerialne dobro kultury, a w 2004 - wpisana na Listę Produktów Tradycyjnych.

Przepis na śliwowicę można znaleźć w Internecie, ale zapewniam – z tego nie ma prawa wyjść prawdziwa śliwowica, raczej nalewka ze śliwek. „Łącka Śliwowica”, która została uznana w roku 2005 w Minnesocie za najlepszą śliwowicę świata, ma nie tylko zastrzeżony znak towarowy, ale jest rzeczywiście wyjątkowa. Choć destylowana w warunkach domowych, od zwykłego bimbru odróżnia ją najwyższa jakość i renoma u prawdziwych znawców.

Tajemnica wytwarzania polega na doborze odpowiednich śliwek i destylowaniu wyłącznie dzięki alkoholowi powstałemu z cukru zawartego w owocach. Pozostawienie niewielkiej części owoców z pestkami gwarantuje niepowtarzalny, taninowo - migdałowy posmak. Już przed wojną pisano:„Odpad należy prowadzić powoli, w naczyniach miedzianych, z wykorzystaniem tylko frakcji środkowej”... Dodawanie cukru, drożdży czy wody nie wchodzi w rachubę.

Zupełnie czym innym są też „wódki w typie śliwowicy”, będące najczęściej mieszanką naturalnej śliwowicy ze spirytusem zbożowym lub ziemniaczanym. Prawdziwa śliwowica ma jeden słaby punkt – jako produkt nielegalny nie może być zarejestrowana jako produkt regionalny...

Nazwy „Łącka Śliwowica” mogą używać tylko rolnicy i przedsiębiorcy z gminy Łącko za zgodą specjalnej kapituły. Słyną z niej, oprócz samego Łącka, między innymi, Maszkowice, Czarny Potok, Czerniec, Kadcza, Kicznia, Zagorzyn, Wola Piskulina, ale też gminy Łukowica i Podegrodzie. Poza Polską, śliwowica produkowana jest na Morawach, w Austrii, Słowacji, Słowenii, Chorwacji, Bośni, Bułgarii, Serbii, Czarnogórze i Rumunii. Górale z tych krajów wielokrotnie częstowali mnie swoimi odmianami śliwowicy, jednak z naszą „Łącką” nie ma porównania!

Niektórzy uważają, że z legalnie produkowanych w Polsce śliwowic najwyższą jakość ma „Paschalna” lub „Pejsachówka” - mocna, wytwarzana z zachowaniem zasad koszerności nadzorowanej przez przedstawiciela gminy żydowskiej. Destylat o mocy 73-75 procent (bez nadzoru religijnego produkowana jest śliwowica o mocy od 50-80 procent) leżakuje co najmniej przez dwa lata, ma jasnożółtą barwę, bogaty śliwkowy aromat i swoisty smak.

Trzeba ją jednak pić małymi łyczkami, koniecznie ze srebrnych kieliszków... Inni zaś krytykują „Passover Slivovitz” za to, że przez zbyt długie leżakowanie w dębowych beczkach ten wyjątkowy śliwkowy smak zatraca. Komu wierzyć, jeśli nie jest się znawcą?

Największą tajemnicę prawdziwej śliwowicy znają Biali Górale: „upijać się nią nie wolno, trzeba smakować jak najprzedniejszy koniak, a przy tym uważać, bo zdradliwa okropnie – łagodnie przechodzi przez gardło, jej mocy się nie czuje, zostawia w ustach cudowny smak i zapach, a potem jeden łyk za dużo i... praśnie o ziem jak snopkem owsa”. Na zdrowie!

(em)