FELIETON

Echa debaty czyli o epatowaniu etatyzmem

 
 
 
 
 
Mariusz Koperski
 
Echa debaty czyli o epatowaniu etatyzmem
 
Fot. Maciej Koperski
 
Mam wrażenie, że ostatnia debata na temat kondycji zakopiańskiej kultury zorganizowana przez Tygodnik Podhalański przeszła bez większego echa, ponieważ zarówno uczestnicy, jak i obserwatorzy są do dziś jej przebiegiem wstrząśnięci i nie bardzo wiedzą, co z tym wstrząsem począć. Przyznam się, że ja też nie wiem.
 
Obawiam się nawet, że to może być już ostatnia dyskusja w Zakopanem na ten temat na długi czas, bo chyba nikt nie będzie chciał w następnych uczestniczych. (W tym momencie powinienem napisać, że jeśli ktoś nie oglądał, powinien to zrobić, ale jakoś nie mam sumienia.)

Zresztą, nie ma już chyba po co, bo sprawa się wyjaśniła i już wszyscy wiedzą, co dręczy zakopiańską kulturę i jaki jest jej największy problem. Wyjaśnił to nam wszystkim prowadzący debatę. I to jednym słowem: etatyzm*.

Ja sam tego nie wiedziałem, chyba dlatego, że nie znałem tego mądrego słowa - przyznaję z ogromnym wstydem. (Czuję się trochę, jakbym wyznał, że nie czytałem „Pana Tadeusza”, ale trudno). Jednak już wiem, bo prowadzący to wszystkim wyjaśnił, a ja – niedowiarek, na wszelki wypadek sprawdziłem w słowniku wyrazów obcych i spytałem pana Google. Przeżyłem więc iluminację i trwam w niej do dziś.

Mądrego warto posłuchać, zwłaszcza z Krakowa, bo gdzie jak gdzie, ale tam się na kulturze znają i mogą nam wytłumaczyć szybko i sprawnie, czego nam brakuje i co robimy źle. Tak się też stało, przy okazji niewątpliwie padł rekord świata, bo my się przecież w Zakopanem męczymy z tą kulturą od wielu lat, dyskutujemy, czy umiera, czy nie, a tu przyjechał taki i rozstrzelał nas jednym słowem. Porozstawiał po kątach ludzi, którzy w naszym mieście na kulturze zęby zjedli, potraktował jak uczniaków, którzy o bożym świecie pojęcia nie mają. Dobrze tak nam, prowincjuszom!

Prowadzący miał ku temu zresztą poważne predyspozycje, bo przecież od lat bywa w Zakopanem i żywo się naszym miastem interesuje.Trzymając się tych kryteriów, spora grupa zakopiańczyków ma odpowiednie kompetencje, by moderować podobne debaty w mieście Krakowie…

Wracając zaś do samego etatyzmu, to strasznie się przejąłem i zacząłem go wszędzie szukać. Skoro to taka uniwersalna diagnoza…
W internecie nie było zbyt dużo, ale wiadomo, że to śmietnik. Wziąłem więc do ręki przedostatni numer „Tygodnika Powszechnego” z dużym dodatkiem poświęconym 250-leciu teatru publicznego w Polsce. Przeczytałem i z przerażeniem stwierdziłem, że autorzy artykułów o kondycji polskiego teatru też o etatyźmie nic nie wiedzą! Zgroza!

Podsumowując, myślę, że podczas debaty jednak wygrała kultura. Tym razem ta osobista, uczestników … Że nie wstali i nie wyszli. Podziwiam szczerze.

Etatyzm – prowadzenie przez państwo kapitalistyczne działalności gospodarczej przy pomocy przedsiębiorstw państwowych (Władysław Kopaliński, "Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych")

.- w szerszym zrozumieniu często utożsamiany z interwencjonalizmem państwowym (Wikipedia) 

(em)

ZOBACZ