FELIETON

Wielka i niebezpieczna niemoc Polaków

 
 
 
 
 
Krzysztof Trebunia-Tutka
 
Wielka i niebezpieczna niemoc Polaków
 
Fot. Adam Brzoza
 
Rozumiem, że wybory, że trzeba pokazać się wszędzie i obiecać wszystko, ale populizm też ma swoje granice. Przywódcy związków zawodowych, którym zamarzyła się polityczna kariera, a nie mają ku temu ani wiedzy ani umiejętności, celują w monologach. Wcale nie chcą zakończenia konfliktów, bo one przedłużają ich karierę i istnienie na telewizyjnym ekranie.
 
Nie chcą konstruktywnych dialogów, choć powołują się na ten niezrozumiały dla nich termin przy każdej okazji, za to z lubością zaprzeczają faktom i podstawom wiedzy ekonomicznej. Tak więc mam patriotycznie i dożywotnio odżywiać się znienawidzoną wieprzowiną i opalać dom węglem, choćby kosztował krocie i dymił na całą okolicę.

Paplanina, kłótnie, marsze, protesty i „podpalanie” Polski, a tymczasem tuż za naszą wschodnią granicą szaleje wojna. Hybrydowa, podstępna, ale prawdziwa. Nie zamierzam nią straszyć, jednak po aneksji Krymu powinna i nam zapalić się czerwona lampka. Czy przed pierwszym rozbiorem Polski ktoś spodziewał się tak złego obrotu spraw w tak krótkim czasie?

Bardzo szybko poczuliśmy się częścią zamożniejszego zachodniego świata, ale ciągle jesteśmy w światopoglądowym rozkroku. Mamy pretensje do Francuzów za 1939, do Brytyjczyków również za Teheran i Jałtę, idealizując przy tym postawę amerykańskich prezydentów w tamtym czasie. Dziś żądamy od nich zdecydowanych kroków powstrzymujących apetyty Putina, a sami bezradnie rozkładamy ręce. Nie myślę tu o działaniach naszego rządu, ale o postawach ludzi, którzy wierzą, że „nasza chata z kraja”. Gdyby tylko to!

Od dawna wiadomo, że liczyć możemy przede wszystkim na siebie- budować swoją siłę gospodarczą, wojskową, intelektualną, naukową i kulturalną - a my tracimy cenny czas na jałowe spory. Zalew demagogii i populizmu obraża inteligencję nas wszystkich, ale mimo to łatwo poddajemy się propagandzie, pokrewnej tej moskiewskiej, podobnie krzykliwej, niesprawiedliwej i jadowitej.

Mrzonki o powrocie na Kresy... Internet pełen jest hejtów w stosunku do Ukraińców, Litwinów i do... Polaków oskarżanych o zdradę, współpracę z Niemcami, zaprzedanie Unii Europejskiej. I Obama też nam się nie podoba... To z kim mamy współpracować, z kim zawierać sojusze? Taka postawa to opowiedzenie się po stronie agresora, wzorem tej część obywateli I Rzeczypospolitej, która wszystkie reformy (z Konstytucją 3 Maja na czele) postanowiła unieważnić i uwierzyła w zbawczą moc carycy Katarzyny.

Dziś też domagamy się „złotej wolności” i „liberum veto”, każdy chce szefować, decydować i oceniać, a cierpimy na powszechny brak kompetencji, niskie morale pracowników i pracodawców, brak poszanowania polskiego prawa. W trudnej dla całej Europy sytuacji mnożą się roszczenia, nawoływanie do anarchii, niepłacenia podatków...

W głębi serca wielu z nas marzy (dokładnie tak jak Rosjanie) o silnym, charyzmatycznym przywódcy, który zrobi za nas wszystko, udając że go w ogóle nie ma- on to wola i głos ludu, jedyny sprawiedliwy. Nie ciekawi mnie, jak to się skończy, bo już wiem. Historia, niestety, lubi się powtarzać.

(em)




...