FELIETON

O ciągłości władzy lub o czymś wręcz przeciwnym

 
 
 
 
 
Mariusz Koperski
 
O ciągłości władzy lub o czymś wręcz przeciwnym
 
Fot. arch. autora
 
Dziwnie jest z tą ciągłością władzy w Zakopanem. Chyba nie tylko mnie trudno się w tym rozeznać. Raz jest, raz jej nie ma. Raz jest bardzo ważna, innym razem nie. Raz Pan Burmistrz się skarży, że nic nie może zmienić, bo poprzednik tak ustalił, innym razem bez skrupułów stawia na głowie podjęte wcześniej zobowiązania, uważając, że go nie dotyczą. A jeszcze kiedy indziej działa tak, że odbiera tej zasadzie całą logikę.
 
Na przykład na ostatniej sesji radni musieli przegłosować stanowisko, że chcą, ba, żądają, by Miasto przekazało kamienicę przy ul. Kościuszki 4 Związkowi Podhalan, chociaż w październiku 2014 Rada Miasta to już uchwaliła. Tam uchwała, czyli akt miejscowego prawa, jak najbardziej obowiązujący burmistrza, tu stanowisko, czyli… TYLKO stanowisko, więc nie wiadomo, po co to wszystko.

Chyba po to, by prezes Związku mógł się jeszcze raz wzruszyć i podziękować, tym razem “odpowiedniemu” burmistrzowi. Niestety, uchwała jest niezgodna z prawem, zajmuje się nią teraz prokuratura, więc na prawdziwe wzruszenie przyjdzie wszystkim jeszcze poczekać.

Najgorzej jednak, gdy na takich eksperymentach cierpi zaufanie obywateli do władzy. Bo co interesuje na przykład organizacje pozarządowe i ruchy społeczne, że zmieniły się rządy w mieście i rozpoczęte projekty nagle trafiają do kosza? Może się mylę, ale “ciągłość władzy” polega m.in. na respektowaniu zawartych umów społecznych, choć to raczej kwestia przyzwoitości niż norm prawnych.

Niepokojąca cisza zapadła w temacie “budżetu obywatelskiego”. I chodzi tu zarówno o realizację poprzednich zwycięskich projektów, jak i nową edycję programu. Wielofunkcyjne boisko na terenie Zakopiańskiego Centrum Edukacji (dawne TTA) miało zostać wybudowane w 2015 roku. Działka należy do miasta, pieniądze na to zostały zabezpieczone w budżecie, więc nie ma powodów, by inwestycji nie przeprowadzić. Mamy maj i … cisza.

A przecież w głosowaniach wzięło udział kilka tysięcy osób i pomijając sam fakt, że mają zostać zrealizowane konkretne projekty pożyteczne dla Miasta, szkoda by było zmarnować zaangażowanie społeczne, które się przy tej okazji rozwinęło. To zresztą doświadczenie ogólnopolskie: jak kraj długi i szeroki budżety obywatelskie stały się już oczywistym aktem uczestnictwa obywateli we współdecydowaniu o tym, co należy w ich miejscowościach zrobić.

Znów muszę stwierdzić “niestety” - wygląda na to, że ofiarą podobnych niekonsekwencji padła także bardzo cenna inicjatywa Towarzystwa Opieki nad Zabytkami. Stowarzyszenie wiosną zeszłego roku zwróciło się do władz miasta z propozycją nawiązania partnerstwa publiczno-społecznego w celu utworzenia Muzeum Sportów Zimowych w budynku tzw. dawnej szkoły muzycznej przy Placu Niepodległości.

Wszystko wydawało się dobrze składać: Miasto i tak chciało uratować wartościowy, choć obecnie bardzo zniszczony budynek, TONZ jak żadne inne towarzystwo jest do takiej współpracy merytorycznie przygotowane, poza tym stowarzyszenie podjęło się prowadzenia Muzeum po jego powstaniu, więc Miasto nie musiałoby zakładać własnej jednostki kultury i mnożyć kosztów utrzymania. No i, co bardzo ważne, wreszcie znalazłoby się godne miejsce dla kolekcji pana Mieczysława Króla-Łęgowskiego, który od lat zbiera na własną rękę i za własne pieniądze stary sprzęt narciarski i pamiątki sportowe.

Władze Zakopanego i Towarzystwo przez kilka miesięcy omawiały warunki współpracy, a w listopadzie 2014 podpisano list intencyjny. TONZ było przekonane, że bez względu na to, kto będzie rządził w mieście, będzie to gwarancją kontynuacji projektu. 

Tymczasem obecne mętne tłumaczenia Pana Burmistrza, że “Muzeum na pewno będzie, tylko jeszcze nie wiadomo gdzie” (i kiedy), pozwalają przypuszczać, że raczej na pewno nie będzie go w budynku przy Placu Niepodległości, a władze wymyśliły już inne przeznaczenie dla tego obiektu.

Prawo burmistrza, jego też odpowiedzialność, choć pewnie strasznie szkoda, bo wygląda na to, że Miasto straciło cennego partnera do tego projektu. Dla TONZ-u nie jest bowiem obojętne, w którym budynku Muzeum powstanie: Towarzystwo zajmuje się jednak przede wszystkim ratowaniem zabytków, a po drugie - tylko tak dobra lokalizacja Muzeum, jak tej starej szkoły muzycznej dałaby szansę na utrzymanie instytucji przez stowarzyszenie.

Chyba, że jednak nie mam racji i wszystko będzie pięknie, a mnie “opadnie szczęka”, Panie Burmistrzu. Czego wszystkim życzę.

(em)