FELIETON

Egoistyczna miłość do Tatr i jej skutki opisane w Internecie

 
 
 
 
 
Anna Plaszczyk
 
Egoistyczna miłość do Tatr i jej skutki opisane w Internecie
 
Fot. arch. autorki
 
Każdego dnia dowiaduję się czegoś nowego o miłośnikach Tatr. Koniec kwietnia przyniósł na przykład sensacyjne odkrycie, że miłośnicy Tatr zabierają ze sobą do domu skały. Nie jakieś tam kamyki – prawdziwe skały. I co zaskakująco – są z tego dumni. I tę dumę prezentują w internecie.
 
Kiedy zobaczyłam post jednego z „Tatromaniaków” na Facebooku – oniemiałam. Chwalił się, że znalazł w Tatrach kamień, z odbitymi dwiema muszlami. Że jego „znalezisko” jest z czasów (cyt.) „zaraz polodowcowych”. Ów miłośnik Tatr zapytany, czy zdjęcie zrobił w Tatrach,  gdzie skamielina pozostała na swoim miejscu, odpisuje na publicznym forum, z dumą: „oczywiście, że nie”. Oczywiście, że wywołało to reakcję wielu innych „miłośników Tatr”.

Długo się zastanawiałam, czy głupotę w takiej, niemal czystej postaci, należy promować. Jednak postanowiłam zacytować kilka wypowiedzi, bo żaden opis nie odda poziomu "miłośników Tatr". I mojego przerażenia, że nasze piękne góry mają takich „obrońców”… Na czele z autorem, którego rozśmieszyło to, że z parku narodowego nic wynosić nie można, nawet „kamieni”: (cyt. „… głupoty gadasz. Tutaj mieszkam prawa znam (…) z TPN to ja kamień wziąć mogę, poczytaj jakieś książki na temat roślin itp pod ochroną”).

Następnie ten gejzer intelektu pisemnie deklaruje, że więcej kamieni wyniesie z TPN-u. po czym kasuje post. Niestety, post wraca na forum w formie print screan’a wcześniejszych wywodów. I tu dopiero wychodzi,  kim są prawdziwi ”tatromaniacy” i jaką miłością kochają góry…

Kontrargumenty na temat buractwa, jakim jest wynoszenie z Tatrzańskiego Parku Narodowego skał rozpoczęły się od łagodnych i lekceważących:  „Anno myślę ze przesadzasz”. Na tym etapie jeszcze nowy właściciel „kamienia” wkleja zdjęcie akwarium ze znalezioną w Tatrach skałą. Za chwilę (po przytoczeniu przez jedną z forumowiczek przepisu, który złamał) zmienia jednak zdanie i twierdzi, że skałę znalazł pod skocznią.

Później coraz wyraźniej widać miłość „tatromaniaków” do gór i ich ochrony: „Zaczynam zauważać, że tatromaniactwo=oszołomstwo... niektórzy naprawdę za dużo czasu mają…” albo „wandalami są ludzie co niszczą mienia należące do innych a nie osoba która wzięła kamyk który cieszy oko, wypraszam sobie takie obelgi w moja strone, bo tak na prawde (za przeproszeniem) gówno możesz wiedzieć jakim jestem tatromaniakiem i człowiekiem, pozdrawiam”. Wreszcie do dyskusji dołącza retoryka typowo podhalańska, w której kobietę i jej zdanie należy lekceważyć: „Dajcie spokój. Dziewczyny tak mają. Za kilka dni jej przejdzie i będzie całkiem normalna”.

Szczyty absurdu dyskusja o tym, jak należy szanować park narodowy. jednak dopiero ma osiągnąć: „Był zdeptany krokusik (straszna tragedia i wielka afera) teraz jest uprowadzony kamień... Dlaczego nie zainicjujesz tematu "tragedie Tatrzańskie i jak im zapobiec" !!! Myślę, że autorzy takowych postów są w Tatrach przypadkowo, bądź jeżdżą na nartach” . Moją osobistą nagrodę otrzymuje jednak autor postu: „A czemu kochasz Park Narodowy, który jest sztucznym tworem? Ja tam kocham przyrodę ogólnie”.

Każdego roku TPN odwiedza ponad 3 mln turystów. Co się stanie, jeśli każdy z nich weźmie sobie z parku jakąś pamiątkę? W tym kontekście powyższa dyskusją przestaje być śmieszna,  a zaczyna być straszna. To rozmowa o szacunku do przyrody – ożywionej i nieożywionej. Niestety,  coraz częściej mam wrażenie, że chronić Tatry można tylko zamykając je przed ich „miłośnikami” na cztery spusty… 

(em)