FELIETON

(Nie) święte nasze smreki

 
 
 
 
 
Krzysztof Trebunia-Tutka
 
(Nie) święte nasze smreki
 
Fot. Adam Brzoza
 
Słowianie, do których wszak się zaliczamy, szanowali wszystkie drzewa. Te ogromne i wiekowe, rosnące w puszczach, tkwiły korzeniami w ziemi, ale koroną sięgały niebios i posiadały magiczną moc...
 
Hej, rosły całe wieki nase święte smreki…
Rosło od malućka w lesie pod Tatrami
Wrostało w tom ziemie skalnom korzeniami
Dlo nodziemskich mocy dźwigało ofiary
Nieroz odpocnyny pod nim duchy-mary…


Szczególną czcią otaczano wyrażające męską siłę dęby, ale także brzozę, jarzębinę, leszczynę i drzewo płodności - lipę. Osikowy kołek unicestwiał wampiry i wilkołaki, ale już olcha i wierzba, należące do demonów wodnych, miały służyć czarownicom. Misjonarze krzewiący wiarę chrześcijańską i cywilizację, nadzorowali też wycinanie „świętych” dębów.

Na ich miejscu budowano kaplice, cerkwie i kościoły – przeważnie również w otoczeniu drzew. Szło to dość opornie i jeszcze w XV wieku biskup Michał ostrzegał przed oddawaniem czci świętym gajom. Pod Tatrami, na polecenie jezuity Karola Fabianiego, ostatniego świętego smreka ścięto w 1759 roku!

Jaz przyśli źli ludzie,,ścieni stare drzewo
Zgniewała sie Ziemio, pogniewało Niebo


Choć dawni górale przestali oddawać cześć drzewom, przyroda jako dzieło Stwórcy miała dla nich znaczenie powiązane z religią, Zdobili domy zielonymi gałązkami, wieszali u powały drzywko na Boże Narodzenie, święcili palmy na Wielkanoc... Jak w wielu innych regionach Europy na drzewach zaczęto umieszczać kapliczki, figury świętych, Do dziś są one z daleka widocznym otoczeniem sacrum.

Drzewiej ludzie na nim kaplicki wiesali
Chronili przed dyscem, jodło spozywali

Podhalanie używają nazwy świerk na modrzew, a świerk to właśnie smrek. Dziś nie jest on bynajmniej „świętym drzewem”, jak współczesny „macho” rozpycha się, niszczy inne gatunki, a sam jest słaby, „alergiczny”. Wiatr halny łamie go z łatwością. Do tego przed laty zdominował górskie lasy, ale obecnie celowo zastępowany jest bukiem i jodłą. Malowniczo wyglądają iglasto-liściaste lasy zwłaszcza jesienią...

Za to zupełnie nie po nasemu wyglądają nasze „zagrody”. Tradycyjne gatunki drzew zastępowane są przez obce i egzotyczne, ogrody niby zadbane, równo przycięte, ale takie jak wszędzie. Na swoich działkach wycinamy co się da, a potem betonujemy i wykładamy „nowoczesną” kostką... Coś, co fachowo określa się „terenem biologicznie czynnym”, występuje już tylko na niektórych ulicach - choć akurat tam powinien być asfalt.

Z otoczenia kościołów, rynków i placów znikają stare drzewa i jeszcze bardziej skrzeczy beton, upstrzony bannerami i feerią nienaturalnych barw. Ale wystarczy jakaś medialna bujda o prywatyzacji lasów, jezior i rzek, i już wpadamy w „święte” oburzenie ... Pewnie dlatego, że podejrzewamy innych o to, co zrobilibyśmy sami - gdyby było tylko nasze…

Kie swoje korzenie podcinać bedziemy
Jako słabe drzewa marnie poginiemy


(em)