FELIETON

“Dyktator” i inne trudne słówka używane bez zrozumienia

 
 
 
 
 
Mariusz Koperski
 
“Dyktator” i inne trudne słówka używane bez zrozumienia
 
Fot. arch. autora
 
Źle ze mną. Przestaję rozumieć. Co tam świat, przestaję rozumieć słowa, i to takie, które – jak mi się wydawało – już kiedyś wcześniej rozumiałem. Na przykład słowo: “dyktator”. Na ostatniej sesji Rady Miasta Zakopane Pan Burmistrz powiedział, że “nie będzie dyktatorem”.
 
Zasugerował jednocześnie, że to w odróżnieniu od byłego burmistrza, który raczej dyktatorem był, bo “nie pytał radnych o zdanie i nic z nimi nie konsultował”. Ponieważ do tej pory kojarzyłem to określenie z typami pokroju Mussolini, Hitler, Stalin, Kadafi, Saddam Husain i paru kacyków afrykańskich na wszelki wypadek sięgnąłem po słownik wyrazów obcych i sprawdziłem, czy coś się w międzyczasie nie zmieniło.

Raczej nie - dyktator to (nadal) „władca mający nieograniczoną, absolutną władzę”. Nijak mi to nie pasuje do obecnej sytuacji, ani tym bardziej do tego, co się działo w poprzedniej kadencji.

Ktoś mi powiedział, że się znowu czepiam, że to taka metafora polityczna, której po prostu „nie chwytam”, więc sprawdziłem i to: „Metafora to figura stylistyczna, której istotą jest łączenie słów w taki sposób, że co najmniej jedno z nich uzyskuje nowe, przenośne znaczenie, pozostając (nieraz w bardzo odległym) związku ze znaczeniem podstawowym”.

Nadal nie rozumiałem, chyba że to metafora nietrafiona, albo jej znaczenie do tego stopnia odległe jest od podstawowego, że straciło pierwotny sens. Przy okazji wertując słownik trafiłem na hasło „amnezja”. I dopiero wtedy zacząłem coś pojmować. Amnezja to „całkowity zanik pamięci albo luki pamięciowe obejmujące pewien okres życia, względnie określone zdarzenia”.

Pasuje jak ulał. Pan Burmistrz po prostu zapomniał, jak to w poprzedniej kadencji było. Po pierwsze - jak w każdym samorządzie istniał mechanizm konsultowania projektów uchwał. Służyły do tego przede wszystkim komisje, a sam fakt, że – jak wszyscy pewnie pamiętają – były bardzo burzliwe (i to właśnie dlatego, że radni mogli projekty i zamierzenia otwarcie krytykować i poprawiać, z czego chętnie korzystali) świadczy o tym, że o żadnej dyktaturze mowy być nie mogło.

Ponadto w wielu ważnych sprawach odbywały się robocze spotkania Rady (w sprawie prywatyzacji PKL, likwidacji śmietniska na Zoniówce, wprowadzenia „bonu edukacyjnego”, uchwały o przemocy w rodzinie, uchwały o „parku kulturowym Krupówki”, strategii rozwoju i inne).

Pan Burmistrz nie pamięta jednak przede wszystkim, jaka atmosfera panowała w poprzedniej Radzie i jakie było nastawienie większości radnych do ówczesnego burmistrza. Że Rada nie uchwalała absolutorium, odrzucała wiele projektów bez względu na liczbę konsultacji z radnymi i spotkań roboczych. Że jedną z niewielu inicjatyw uchwałodawczych opozycji było referendum o odwołanie burmistrza (notabene ze względu na nieuchwalenie wcześniej absolutorium).

Pan Burmistrz cierpi także na niepamięć w kwestii „anty-dyktatorskich” działań swego poprzednika. Na przykład uchwały o konsultacjach społecznych (swoją drogą ciekawe, że Pan Burmistrz po nią jak do tej pory nie sięgnął), powołania Rady Pożytku Publicznego i stworzenia budżetu obywatelskiego.

A na amnezję proponuję „panaceum”. Najlepiej jednak – pomyśleć, zanim się coś powie.

OD REDAKCJI
Panaceum - domniemany środek leczniczy przeciw wszystkim chorobom, poszukiwany przez alchemików, opisywany  w legendach i mitach
.

(em)