AKTUALNOŚCI

Zakopane: Jubileuszowe pożegnanie ze szkołą

 
 
 
 
 
Mariusz Koperski
 
Zakopane: Jubileuszowe pożegnanie ze szkołą
 
 
Po 25 latach Nauczycielskie Kolegium Języków Obcych w Zakopanem przestało istnieć.
 
Smutny to jubileusz, bo jest jednocześnie końcem istnienia szkoły, która przez długie lata kształciła dla Zakopanego i całego Podhala nauczycieli języków obcych.

NKJO Zakopane powstało w 1990 roku, jako jedna z pierwszych szkół tego typu. Idea kolegiów językowych była odpowiedzią na potrzebę chwili – Polska z dnia na dzień na powrót stała się krajem wolnym i otwartym i „wróciła” do Europy. Wiadomo było, że po latach „sztucznej” dominacji jezyka rosyjskiego gwałtownie nasili się potrzeba kształcenia innych języków obcych, zwłaszcza języka angielskiego i niemieckiego. Konieczne było wykształcenie armii nauczycieli i to w szybkim czasie, a uniwersyteckie filologie nie mogły sprostać temu zadaniu.

Trudu powołania Kolegium w Zakopanem podjęła się Małgorzata Kala, anglistka z ogromnym już wtedy doświadczeniem pedagogicznym. Ona też była pierwszą dyrektorką szkoły i kierowała nią aż do roku 2002. NKJO funkcjonowało krótko przy Technikum Hotelarskim, ale wkrótce przeniosło się do budynku Technikum Tkactwa Artystycznego (obecnie Zakopiańskie Centrum Edukacji), gdzie miało swą siedzibę aż do likwidacji.

Początkowo szkoła podlegała Kuratorium Oświaty w Nowym Sączu, w roku szkolnym 1997/1998 Wojewodzie Nowosądeckiemu, a od 1999 roku organem prowadzącym było Województwo Małopolskie. Według zapisów ustawy oświatowej każde kolegium językowe musiało mieć opiekę naukową jakiejś uczelni wyższej. W przypadku zakopiańskiego NKJO był to do roku szkolnego 2010/2011 Uniwersytet Jagielloński, potem spełniał tę rolę Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie.

W praktyce oznaczało to kontrolę uczelni nad poziomem kształcenia, a także prowadzenie zajęć przez uniwersyteckich nauczycieli, co niewątpliwie podnosiło prestiż szkoły. Poza tym ułatwiało absolwentom Kolegium dalsze kształcenie – po zdobyciu dyplomu NKJO zdawali egzamin licencjacki na uczelni i, jeśli chcieli, podejmowali magisterskie studia uzupełniające.

W ciągu 25 lat istnienia NKJO przez szkołę przewinęło się około 70 nauczycieli – anglistów i germanistów ( wtym grupa nativ-speakerów), pedagogów, psychologów, bibliotekarzy, informatyków i nauczycieli wychowania fizycznego. Trzeba jednak przyznać, że ostatnie 15 lat szkołę charakteryzowała stabilna i zaangażowana kadra nauczycielska. Zresztą dużą grupę stanowili tu młodzi ludzie, którzy przeszli drogę szczególną – sami byli kiedyś słuchaczami szkoły, a po zdobyciu tytułu magistra wrócili do niej jako nauczyciele i kształcili swoich młodszych kolegów i koleżanki.

Byli dla Kolegium szczególnie wartościowi, znali specyfikę szkoły, od razu wiedzieli jakie oczekiwania muszą spełnić i, co nie było chyba bez znaczenia, to była po prostu „ich” szkoła. Tak stało się z ostatnią dyrektorką Kolegium Ewą Papierz-Łapsą, która należała do jednego z pierwszych roczników w specjalności język niemiecki, a potem wróciła do NKJO i po latach, w roku 2011 przejęła kierowanie szkołą. Jej osoba łączy więc dość symbolicznie początki NKJO i koniec jego funkcjonowania.

Nauczycielskie Kolegium Języków Obcych w Zakopanem ukończyło 649 słuchaczy. Wielu z nich pracuje w zakopiańskich i podhalańskich szkołach. Legitymują się już dyplomami uniwersytetów, są często nauczycielami z długim stażem i dużym doświadczeniem zawodowym.

W takich małych społecznościach jak nasze, historia lubi zataczać koło, zdarza się więc często, że teraz oni uczą nasze dzieci, a my, naczyciele Kolegium, zbieramy w ten bezpośredni sposób plony naszej pracy.
Bardzo lubiłem tę szkołę. Za to, że było tam tak wielu wspaniałych, warościowych ludzi, którzy wierzyli w to, co robią. Za to, że niczego nie udawała, funkcjonowała od poczatku do końca w ramach prostego przekazu: kształcić młodych nauczycieli. Nie udawała wyższej uczelni z aspiracjami, a my nie udawaliśmy naukowców.

Byliśmy filologami, dydaktykami, metodykami, ale wszystko to w wymiarze jak najbardziej praktycznym i bliskim rzeczywistości polskiego szkolnictwa. Lubiłem ją za to, że dawała okazję na spotkanie z wieloma młodymi ludźmi, którzy byli zdolni, pracowici i ambitni, a ja mogłem obserwować, jak „rosły im skrzydła”.

To była naprawdę dobra szkoła i warto o niej pamiętać.

(em)

OD REDAKCJI
Mariusz Koperski jest  byłym nauczycielem języka niemieckiego i dyrektorem NKJO Zakopane.